Korwin-Mikke oskarża papieża. "To sojusz z lewicą"

Przemówienie papieża w PE było ekumeniczne i nawet niewierzący ludzie o lewicowych poglądach odnajdą w nim przesłanie dla siebie - ocenił socjalistyczny europoseł Adam Gierek. Z kolei prawicowy polityk Janusz Korwin-Mikke zarzucił papieżowi sojusz z lewicą.

"Muszę powiedzieć, że bardzo przeżywałem to wystąpienie papieża, ponieważ duchowo mi ono odpowiadało. Chociaż sam nie jestem wierzący, to uważam, że papież w stu procentach miał rację, mówiąc o wartościach ludzkich, o człowieku i jego godności (...)" - powiedział PAP Gierek.

Reklama

Jak zaznaczył, zwrócił zwłaszcza uwagę na jeden element przesłania Franciszka o prawach człowieka. Papież mówił, że czasami są one nadinterpretowane, przez co prawa jednostki są niekiedy traktowane jako coś nadrzędnego nad prawami innych - podkreślał Gierek.

"On tutaj widzi harmonię pomiędzy prawami jednostki a prawami społecznymi, otoczenia, w którym ta jednostka się znajduje. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z takim egoistycznym traktowaniem tych praw jednostki" - zaznaczył lewicowy polityk.

Zapowiedział, że będzie chciał jeszcze raz na spokojnie przeczytać tekst wystąpienia papieża, bo zawierał on bardzo głębokie myśli.

"To było takie ekumeniczne wystąpienie, które nie dzieliło na lewą i prawą stronę. To było zwrócenie się do przedstawicieli Europy, +babci Europy+, jak ją nazwał, z wezwaniem do odrodzenia moralnego, bo w tym jest ta przyszłość, od której Europa nie może odejść" - mówił Gierek.

Zupełnie inaczej słowa papieża odebrał lider Kongresu Nowej Prawicy, europoseł Janusz Korwin-Mikke. Jak ocenił, zaproszenie zwierzchnika Kościoła katolickiego przez szefa PE Martina Schulza podyktowane było chęcią odzyskania z jego pomocą zaufania do instytucji europejskich.

"Jak tylko Jego Świątobliwość Franciszek został wybrany, towarzysz Schulz od razu zwrócił się do niego z zaproszeniem. Motywy są oczywiste, powiedział je otwarcie - że ludzie stracili zaufanie do instytucji europejskich, więc prosi papieża o pomoc. I papież tej pomocy udzielił. (...) Sojusz lewego tronu z lewym ołtarzem" - powiedział PAP polityk KNP.

Jego zdaniem przemówienie, w którym papież akcentował, że brak pracy pozbawia ludzi godności, było typowo socjalistyczne. "Jedyny ustrój na świecie, w którym wszyscy mają pracę, to jest ustrój niewolniczy. (...) Socjalizm jest to ustrój niewolniczy. Papież wyraźnie podtrzymał to i oświadczył, że jak człowiek nie ma pracy (...), to wtedy nie ma godności" - ocenił Korwin-Mikke.

Jak się wyraził, to nieprawdopodobne, że z ust "króla Kościoła" padły słowa, iż "godność człowieka zależy od tego, ile ma pieniędzy".

Franciszek mówił, że jednym z priorytetów Unii Europejskiej jest promowanie praw człowieka i jego godności. "Krzewienie godności osoby oznacza uznanie, że ma ona niezbywalne prawa, których nie może być pozbawiona arbitralnie przez nikogo, a tym bardziej na rzecz interesów ekonomicznych" - oświadczył papież.

Ze Strasburga Krzysztof Strzępka i Aneta Oksiuta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje