​Kosowo: Przedterminowe wybory 8 czerwca

​ Przywódcy głównych partii Kosowa zgodzili się we wtorek na rozwiązanie parlamentu i przeprowadzenie 8 czerwca przedterminowych wyborów parlamentarnych. Decyzja zapadła, gdy posłowie serbskiej mniejszości zbojkotowali głosowanie ws. utworzenia kosowskiej armii.

Premier Kosowa Hashim Thaci poinformował, że przywódcy największych partii politycznych zgodzili się rozpisać na czerwiec wybory, których planowy termin przypadał w listopadzie. Parlament według premiera zostanie rozwiązany w środę.

Reklama

Isa Mustafa, przywódca głównej partii opozycyjnej, Demokratycznej Ligi Kosowa, powiedział po spotkaniu z prezydent Atifete Jahjagą: "Parlament już nie działa. Najlepszym wyjściem jest przeprowadzenie wyborów w pierwszej połowie czerwca, po rozwiązaniu parlamentu".

Thaci przed spotkaniem z prezydent Jahjagą publicznie stwierdził, że dalsze działanie parlamentu, który "nie może głosować w sprawie utworzenia armii narodowej, staje się absurdem".

Parlament w sprawie utworzenia kosowskiej armii miał głosować w poniedziałek. Konstytucja Kosowa wymaga, by w głosowaniu uczestniczyły dwie trzecie wszystkich deputowanych, w tym dwie trzecie posłów mniejszości narodowych. Deputowani mniejszości serbskiej nie stawili się w parlamencie.

W czasie, kiedy w 2008 r. Kosowo ogłosiło niepodległość, zachodnie mocarstwa popierające jego suwerenność obawiały się, że jednoczesne utworzenie własnej armii przez nowe państwo mogłoby zostać źle odczytane przez samą Serbię i jej 100-tysięczną mniejszość w Kosowie.

Thaci proponował utworzenie wojska w sile 5 tys. żołnierzy i 3 tys. rezerwistów. Liczące 1,8 mln ludności Kosowo graniczy z Serbią, Albanią, Czarnogórą i Macedonią.

Kosowo ma już zalążek przyszłej armii w postaci 2,5 tys. funkcjonariuszy lekko uzbrojonych sił bezpieczeństwa.

Nowe kosowskie wojsko będzie musiało współpracować z 5 tysiącami żołnierzy sił pokojowych NATO rozmieszczonych w Kosowie. Do zmniejszenia tam obecności sił NATO nie dopuszczały stałe napięcia etniczne i przemoc na zamieszkanej głównie przez Serbów północy kraju.

Serbia zgodziła się scedować swoją faktyczną kontrolę nad tym terenem w zamian za zagwarantowanie praw żyjącej tam serbskiej mniejszości i rozpoczęcie przez UE rozmów akcesyjnych z Belgradem.

Chociaż Serbia nie uznaje niepodległości Kosowa, stosunki między Belgradem a Prisztiną poprawiły się w zeszłym roku po zawarciu porozumienia wynegocjowanego dzięki Unii Europejskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje