"Kradzione dzieci" szukają pomocy w Argentynie

Hiszpańskie kradzione dzieci szukają pomocy w Argentynie. Przez lata w hiszpańskich szpitalach wykradano noworodki informując matki, że ich dzieci zmarły. Teraz pokrzywdzeni w tym skandalu proszą o pomoc argentyński wymiar sprawiedliwości.

W Konsulacie Argentyny w Madrycie złożono wniosek, aby sprawą zajęła się sędzia Maria Servini, ta sama, która prowadzi w Buenos Aires dochodzenie o zbrodnie dokonane podczas dyktatury Franco.

Reklama

Poszkodowani w skandalu oskarżają hiszpański wymiar sprawiedliwości o zaniechanie. W ciągu 3 lat do hiszpańskich sądów wpłynęło 4 tysiące wniosków o wszczęcie postępowania przeciwko osobom współuczestniczącym w kradzieżach: lekarzom, pracownikom szpitali i adwokatom. Jednak niemal wszystkie sprawy trafiły do szafy.

- Uważamy, że Argentyna jest krajem, który nas wysłucha. Hiszpański wymiar sprawiedliwości robi wszystko, aby odpowiedzialni za te przestępstwa nie zostali ukarani - skarży się Jose Galante, jeden z poszkodowanych.

Kradzieże dzieci rozpoczęły się podczas dyktatury Franco, a zakończyły w latach 90-tych. Ich ofiarami miało paść około 200 tys. niemowląt.

Wiele z nich dowiedziało się prawdy od adoptowanych rodziców. Odkąd wybuchł skandal, biologicznych rodziców odnalazło 8 "kradzionych dzieci".

Dowiedz się więcej na temat: Argentyna | kradzione dzieci

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje