Kraje bałtyckie boją się Rosji. Przestrzegają USA

Szefowie MSZ Litwy, Łotwy i Estonii rozmawiali w Waszyngtonie z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem o zagrożeniach ze strony Rosji, przestrzegając przed lekceważeniem niebezpieczeństwa związanego z rosyjską dezinformacją i cyberatakami.

Zgodnie z wtorkowym oświadczeniem Departamentu Stanu "czterech sojuszników w NATO zgodziło się na pogłębienie współpracy w zwalczaniu rosyjskiej dezinformacji i szkodliwych działań cybernetycznych".

Reklama

Ministrowie spraw zagranicznych Litwy, Łotwy i Estonii - Linas Linkeviczius, Edgars Rinkeviczs i Sven Mikser - omówili z Tillersonem "strategie radzenia sobie z zagrożeniem, jakie Rosja stanowi dla bezpieczeństwa Europy oraz brak szacunku ze strony Rosji dla suwerenności i terytorialnej integralności jej sąsiadów" - czytamy w oświadczeniu Departamentu Stanu.

Na spotkaniu, które odbyło się w poniedziałek i dotyczyło m.in. planowanego na kwiecień szczytu z udziałem państw bałtyckich w Waszyngtonie, szefowie dyplomacji tych krajów podziękowali administracji prezydenta Donalda Trumpa za wsparcie w ramach NATO.

Trudne trzy-cztery lata

W wywiadzie dla AFP Rinkeviczs powiedział po spotkaniu, że jego zdaniem "w ostatnich trzech czy czterech latach zobaczyliśmy, że państwa demokratyczne są celem ataków". Dodał, że nawet "instytucje demokratyczne padały ofiarą ataków w mediach społecznościowych, za pomocą fake newsów".

Zdaniem szefa łotewskiej dyplomacji, obecne zagrożenie dla bezpieczeństwa państw bałtyckich jest "bezprecedensowe" od lat 30. i 40. XX wieku.

Mikser zauważył z kolei, że obecnie "nie ma wyraźnego podziału między bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym, nawet w sensie geograficznym". "Bezpieczeństwo się globalizuje" - ocenił.

Natomiast minister spraw zagranicznych Litwy powiedział: "Zawsze sugerujemy naszym amerykańskim i europejskim kolegom, by byli większymi realistami i by byli mniej naiwni. Dialog jest ważny, o ile nie służy jako zasłona dymna do ukrywania bezczynności".

Orędzie Putina

Linkeviczius, nawiązując do ubiegłotygodniowego orędzia prezydenta Rosji Władimira Putina, w którym poinformował on m.in. o produkowanych przez Rosję rodzajach nowoczesnej broni, oświadczył, że "taki rodzaj dialogu nie ma zastosowania". "To siła militarna, nie dialog" - dodał.

Wszyscy trzej ministrowie zgadzają się, że w związku z pokazem siły ze strony Moskwy ich państwa czułyby się bezpieczniej, gdyby oddziały NATO stacjonowały na ich terytoriach w sposób bardziej stały - pisze AFP. "NATO nigdy nie będzie agresywne, ale nikt nie może wątpić, że zrobimy wszystko, co konieczne, by chronić nasze terytoria" - powiedział Linkeviczius. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje