Kraje muzułmańskie potępiają masakrę w Strefie Gazy i decyzję USA

Państwa muzułmańskie potępiły w poniedziałek przeniesienie ambasady Stanów Zjednoczonych w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy oraz masakrę protestujących Palestyńczyków przez izraelskie siły zbrojne w Strefie Gazy.

Premier Libanu Saad Hariri oświadczył, że decyzja USA spowoduje, iż "wszystkie drogi do pokoju w regionie staną się ślepymi zaułkami". W jego ocenie zwiększy ona również "przemoc i radykalizm". "Zapewniamy o naszej całkowitej solidarności z braćmi Palestyńczykami w ich uprawnionej walce" - dodał szef rządu w Bejrucie.

Reklama

Z kolei egipskie MSZ potępiło w komunikacie "użycie siły przeciwko pokojowym demonstracjom" w Gazie. Ostrzegło przed "negatywnymi następstwami tak poważnej eskalacji". Jak zaznaczyło jednak agencja AP, oświadczenie resortu spraw zagranicznych w Kairze nie odniosło się do przeniesienia ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy.

"Izraelski reżim morduje licznych Palestyńczyków z zimną krwią podczas ich protestów w największym na świecie więzieniu pod gołym niebem" - napisał na Twitterze szef irańskiej dyplomacji Mohammad Dżawad Zarif, odnosząc sie do starć w Strefie Gazy. Nazwał ceremonię przeniesienia ambasady krokiem, który ma "odwrócić uwagę" i ocenił, że poniedziałek to "dzień wielkiego wstydu".

Syria "jak najmocniej potępia brutalną masakrę" w Strefie Gazy - przekazała państwowa agencja SANA z Damaszku. Jak oceniła, izraelskie wojsko strzela do "nieuzbrojonych cywilów, którzy korzystają ze swojego prawa do bronienia wolności i niepodległości (...)". O "staniu razem z Palestyńczykami, by przywrócić im ich uzasadnione prawa" zapewniła również Arabia Saudyjska - czytamy na portalu telewizji Al-Arabija.

"USA wybrały bycie częścią problemu"

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył z kolei, że USA utraciło swoją rolę "kluczowego pośrednika w rozmowach dotyczących spraw na Bliskim Wschodzie". "USA wybrały bycie częścią problemu, a nie rozwiązania (...)" - powiedział podczas przemówienia w brytyjskim think tanku Chatham House.

W podobnym tonie wypowiedział się turecki premier Binali Yildirim. W jego ocenie "amerykańska administracja niestety arogancko stoi przy izraelskiej, która zabija cywilów i uczestniczy w zbrodniach przeciwko ludzkości".

Słowa potępienia wystosowała również Organizacja Współpracy Islamskiej, która oświadczyła, iż "głęboko odrzuca" decyzję Białego Domu o przeniesieniu ambasady będącą "obrazą wobec międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa". Ta międzynarodowa organizacja muzułmańska przekazała w komunikacie, że uznaje decyzję władz USA za nielegalny "atak na historyczne, uprawnione, naturalne i narodowe prawa Palestyńczyków".

Śmierć Palestyńczyków protestujących przeciwko przeniesieniu ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy powinna być ostrzeżeniem dla innych państw, które rozważają podobny ruch - oznajmił sekretarz generalny Ligi Państw Arabskich Ahmed Abul-Gheit. Jak ocenił, otwarcie placówki to krok, z którego "konsekwencji amerykańska administracja nie zdaje sobie sprawy (...)". Wieczorem w sprawie starć w Gazie odbędzie się specjalne posiedzenie Ligi Państw Arabskich.

Z kolei Kuwejt złożył wniosek o zwołanie we wtorek posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczącego sytuacji na granicy Strefy Gazy i Izraela - podał Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne. Kuwejt, podobnie jak Polska, jest obecnie niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa.

Masakra w Strefie Gazy

Co najmniej 52 Palestyńczyków zginęło, a ponad 2400 zostało rannych w poniedziałek w starciach z izraelskimi siłami w Strefie Gazy na granicy z Izraelem, gdzie trwają protesty przeciwko przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy. Dane te przekazał palestyński resort zdrowia. Według niego 1204 osoby zostały postrzelone, a ok. 1200 doznało innych obrażeń, w tym w wyniku kontaktu z gazem łzawiącym; 116 rannych jest w stanie ciężkim lub krytycznym.

Siły zbrojne Izraela poinformowały, że użyły lotnictwa oraz czołgów przeciwko obiektom Hamasu w Strefie Gazy, gdy grupy jego bojowników otworzyły ogień i usiłowały rozmieścić wzdłuż granicy z Izraelem ładunki wybuchowe.

Stany Zjednoczone przeniosły w poniedziałek oficjalnie swoją ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy. Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela; prawie 90 ambasad mieści się w Tel Awiwie. Izrael kontroluje Jerozolimę od 1967 roku, gdy w trakcie wojny sześciodniowej zajął wschodnią część miasta. W Jerozolimie znajduje się wiele izraelskich budynków rządowych, w tym parlament i Sąd Najwyższy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy