Krwawa walka dwóch Sudanów. "Nie wiem, czy już uciekać..."

Samoloty sudańskich sił zbrojnych (SAF) znów bombardowały w środę okupowane od tygodnia przez armię Południa (SPLA) pola naftowe w Heglig. Wybuchły walki w odległym od Heglig o 160 km Aweil. Prezydent Omar el-Baszir powiedział, że chce "wyzwolić" południe.

Rzecznik SPLA Philip Aguer powiedział w środę BBC, że walki w Aweil rozpoczęły się po tym, gdy armia z północy (SAF) zabiła żołnierza SPLA, który szedł po wodę. Łącznie zginęło 22 żołnierzy po obu stronach frontu. Żadna ze stron nie przyznaje się, jakoby miała zaatakować pierwsza.

Reklama

"W ogóle nie spałem, strzelali całą noc. Nie wiem, czy już mam uciekać czy jeszcze nie" - powiedział PAP Yai Yai, który mieszka w pobliżu Aweil.

Poważny konflikt pomiędzy państwami sudańskimi rozpoczął się tydzień temu, kiedy armia Południa przejęła kontrolę nad polami naftowymi w Heglig; wydobywane z nich 60 tys. baryłek ropy dziennie stanowi ponad połowę krajowej produkcji Sudanu.

Po secesji Południa w lipcu 2011 roku Północ straciła dostęp do ponad dwóch trzecich zasobów ropy naftowej. Przynależność Heglig do Sudanu była uznana za fakt przez wspólnotę międzynarodową, jednak dokładne granice pomiędzy dwoma Sudanami jeszcze nie zostały dokładnie określone.

Prezydent z Chartumu Baszir powiedział w środę, że zrobił błąd, dopuszczając Ludowy Ruch Wyzwolenia Sudańczyków (SPLM) do władzy w Dżubie. Oznajmił też, że "historia zaczęła się w Heglig, ale skończy w Dżubie lub Chartumie" - podaje agencja AFP.

W stolicy Sudanu Południowego - Dżubie - tego samego dnia odbyła się demonstracja poparcia dla armii Południa.

Według rzecznika armii Południa Philipa Aguera przejęcie kontroli nad Heglig było odpowiedzią na bombardowania prowincji Unity. Od kilku tygodni samoloty SAF bombardują pola naftowe i stolicę prowincji Unity - Bentiu - na terytorium Południa. "Dla nas naloty to już codzienność. Ostatni był trzy dni temu. W każdej chwili spodziewamy się kolejnych" - powiedział PAP doradca do spraw bezpieczeństwa w prowincji Unity Michael Changiek. Do tej pory zginęło 17 osób, a 33 zostały ranne.

We wtorek Rada Bezpieczeństwa ONZ omawiała możliwość nałożenia sankcji na Sudan i Sudan Południowy, jeśli oba kraje nie zakończą trwających w rejonach granicznych walk, które mogą doprowadzić do wybuchu regularnej wojny.

Zaapelowano również o "całkowite, natychmiastowe i bezwarunkowe" zaprzestanie ataków lotniczych sił powietrznych SAF, jak i o wycofanie oddziałów SPLA z pól naftowych w Heglig. Szefowa RB Susan Rice powiedziała że rozważane jest "wywarcie nacisku na obie strony, by zakończyły konflikt.

Przedstawiciel Sudanu Południowego przy Radzie Bezpieczeństwa ONZ Agnes Oswaha oświadczyła: "Wierzymy że obecny kryzys może być rozwiązany poprzez negocjacje i dojdziemy do ugody. Nie będziemy atakować, ponieważ chcemy pokoju, jednak musimy bronić swojego terytorium."

W styczniu Sudan Południowy wstrzymał całkowicie wydobycie ropy ze względu na spór o wysokość opłat za korzystanie z rurociągu biegnącego do Port Sudan. Gospodarka Sudanu Południowego, najmłodszego państwa na świecie, w 98 proc. zależna jest od sprzedaży ropy, jednak rząd w Dżubie postanowił nie wznawiać wydobycia do czasu uzgodnienia warunków z Północą.

Sudan Południowy oddzielił się od Północy w lipcu 2011 roku na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku, które zakończyły trwającą 22 lata wojnę domową. W wojnie domowej pomiędzy muzułmańską Północą a chrześcijańsko-animistycznym Południem zginęło ponad 2,5 mln ludzi, a ponad 4 mln zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów. Prezydent Baszir jest ścigany listem gończym przez Międzynarodowy Trybunał Karny za ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości w Darfurze.

W środę najmłodsze państwo świata - Republika Sudanu Południowego - zostało oficjalnie członkiem Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Z Dżuby Julia Prus

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje