Krym: Tymoszenko nie chciała mówić po rosyjsku

Premier Ukrainy Julia Tymoszenko, będąca jednym z dwóch głównych kandydatów na stanowisko prezydenta w zaplanowanych na 17 stycznia wyborach, podczas wiecu wyborczego na zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną Krymie odmówiła mówienia po rosyjsku.

Stało się tak w niedzielę, gdy obecni na wiecu przedstawiciele prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy poprosili, by zamiast przemawiać po ukraińsku, zaczęła używać języka rosyjskiego - podała prywatna agencja informacyjna UNIAN.

Reklama

Na czele Partii Regionów stoi główny rywal Tymoszenko i faworyt rankingów przedwyborczych Wiktor Janukowycz.

- Sprawa języka nie ma dla nich żadnego znaczenia. Problem nie w języku, lecz w tym, kto i co na Ukrainie kradnie, a ja chcę, by te kradzieże się skończyły - powiedziała Tymoszenko.

Wypowiedź ta adresowana była do Janukowycza, który na początku swej kampanii wyborczej obiecywał, że doprowadzi do tego, by język rosyjski stał się drugim po ukraińskim językiem państwowym, lecz następnie złagodził stanowisko w tej sprawie.

Z wywiadu udzielonego przez Janukowycza w grudniu gazecie "Kommiersant-Ukraina" wynikało, że nie ma on zamiaru zmieniać konstytucji, co jest niezbędne do wprowadzenia drugiego języka państwowego. - Problem ten jest zbyt upolityczniony, ludzie często nie rozumieją jego istoty - mówił wówczas lider Partii Regionów.

- Dla niego język nie gra roli, bo dla niego najważniejszy jest dostęp do własności państwowej i władza - krytykowała w niedzielę swego najważniejszego konkurenta Tymoszenko.

Krym jest nie tylko jednym z najbardziej sympatyzujących z Rosją regionów Ukrainy, ale i siedzibą rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, która zgodnie z umowami pozostanie tu do 2017 r.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Krym | Nie | Wiktor Janukowycz | Julia Tymoszenko | Wiktor Juszczenko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje