Kryzys UNESCO. Izrael też chce wyjść

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w czwartek, że zarządził rozpoczęcie prac mających na celu wyjście kraju z UNESCO, tj. Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury. Kilka godzin wcześniej o opuszczeniu organizacji poinformowały USA.

Szef izraelskiego rządu nazwał decyzję USA "odważną i moralną". Netanjahu polecił MSZ, by rozpoczęło przygotowania do wyjścia Izraela z UNESCO.  

Reklama

Izraelskie władze uważają, że wyjście USA z UNESCO to "początek nowej ery w ONZ" i dowód na to, że "jest cena" za antyizraelskie stanowisko.  

O opuszczeniu UNESCO poinformował w czwartek Departament Stanu USA, zaznaczając że "nie było to łatwe"; decyzja wejdzie w życie 31 grudnia.  

Jak argumentowano, decyzja "odzwierciedla obawy USA w związku z rosnącymi należnościami UNESCO, potrzebą elementarnej reformy organizacji i utrzymującymi się antyizraelskimi uprzedzeniami". Amerykański resort dyplomacji podkreślił, że USA będą starały się "angażować w charakterze nieczłonkowskiego państwa obserwatora w celu wniesienia do organizacji amerykańskich poglądów, punktu widzenia i opinii".  

Szefowa UNESCO Irina Bokowa wyraziła ubolewanie z powodu decyzji USA i nazwała ten krok stratą dla ONZ.  

USA wstrzymały finansowanie UNESCO po przyjęciu do tej organizacji Palestyny. UNESCO to pierwszą oenzetowska agenda, która przyznała Palestyńczykom pełne członkostwo w październiku 2011 roku. Jeszcze przed przyjęciem Palestyny do organizacji USA groziły UNESCO zawieszeniem finansowania. Waszyngton wpłacał do kasy UNESCO 80 mln dolarów rocznie, czyli 22 proc. jej budżetu.  

Prawodawstwo z lat 90. zakazuje Stanom Zjednoczonym finansowania każdej instytucji ONZ, przyznającej pełne członkostwo jakiemukolwiek podmiotowi, który nie dysponuje "uznawanymi międzynarodowo atrybutami" państwowości.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje