Liczba dżihadystów w więzieniach wzrosła trzykrotnie

Liczba osadzonych w hiszpańskich więzieniach dżihadystów zwiększyła się od 2014 roku ponad trzy razy. W marcu w zakładach karnych przebywało około 150 wyznawców skrajnego islamu.

Ze statystyk ministerstwa spraw wewnętrznych w Madrycie wynika, że o ile w 2014 r. w hiszpańskich zakładach karnych przebywały 42 osoby osadzone w związku z przynależnością do grupy terrorystycznej, to już w marcu bieżącego roku było ich 150.

Reklama

Według opublikowanych we wtorek przez dziennik "El Pais" danych hiszpańskiego MSW ponad sto osób wśród osadzonych dżihadystów stanowią bojownicy tzw. Państwa Islamskiego (IS), a niemal wszyscy pozostali terroryści to członkowie Al-Kaidy.

Grono więźniów-dżihadystów jest jednak znacznie szersze. Statystyki MSW dowodzą bowiem, że w więzieniach przebywają też skazani za przestępstwa niezwiązane z terroryzmem, którzy podczas odbywania kary ulegli radykalizacji islamskiej. Tylko w ub.r. w hiszpańskich zakładach karnych było prawie 80 takich osób.

Jak ustalił dziennik "El Pais", hiszpański rząd wprowadza od lutego kolejny program służący przeciwdziałaniu radykalizacji osadzonych, gdyż pierwszy, rozwijany od 2014 r., okazał się nieskuteczny. Po dwóch latach od jego inauguracji przebywało bowiem w więzieniach już prawie 100 radykałów islamskich, czyli dwukrotnie więcej.

W ramach nowego programu prewencji wszyscy funkcjonariusze więzienia mają obowiązek codziennej obserwacji zachowań osadzonych wyznających islam, a także osób uznawanych za podatne na radykalizację.

W lutym ub.r. burmistrz miasta Ripoll, z którego pochodziła większość terrorystów, którzy w sierpniu 2017 roku dokonali zamachów w Katalonii, ujawnił, że marokańscy dżihadyści objęci byli przez gminę specjalnymi programami integracyjnymi.

Burmistrz Jordi Munell przyznał, że udział młodych mieszkańców Ripoll w aktach terroru dowiódł fiaska wcześniejszych programów integracyjnych dla grup napływowych. Ujawnił, że jego gmina pracuje nad nową strategią włączania imigrantów w życie lokalnej społeczności, która ma być wzorem dla innych hiszpańskich miejscowości. 

Na skutek zamachów w Barcelonie i Cambrils, przeprowadzonych 17 i 18 sierpnia, śmierć poniosło 16 osób, a ponad 120 zostało rannych. Szefem grupy był muzułmański duchowny z Maroka Abdelbaki As-Satty, który zginął podczas eksplozji w bazie dżihadystów dzień przed pierwszym zamachem dokonanym przez jego podopiecznych. W odnalezionych przez policję zapiskach określał siebie jako "bojownika Państwa Islamskiego".

Ze śledztwa wynika, że As-Satty stał się dżihadystą w hiszpańskim więzieniu, gdzie zaprzyjaźnił się z Raszidem Aglifem, pseudonim “Królik". Odsiaduje on karę 18 lat więzienia za współuczestnictwo w atakach terrorystycznych w Madrycie w 2004 r., w których zginęło 191 osób, a 1858 zostało rannych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje