Londyn przywitał Nowy Rok niezwykłymi atrakcjami

Po raz pierwszy w Londynie Nowy Rok przywitano za pomocą specjalnych ogni sztucznych i towarzyszących ich pokazowi atrakcji - można je było nie tylko zobaczyć, ale również powąchać, a nawet zjeść.

Elementem pokazu był sztuczny śnieg koloru brzoskwiniowego, deszcz baniek o pomarańczowym zapachu i "jadalne" bananowe confetti, które spadło na ok. 50. tys. ludzi. Były też owocowe mgły w kolorach wiśni, kwitnących jabłoni i truskawek.

Reklama

11-minutowy pokaz obserwowało ok. 250 tys. ludzi zgromadzonych ma mostach i bulwarach. Pokaz zainaugurowało pierwsze uderzenie Big Bena. Na trzech barkach na Tamizie przygotowano 30 ton materiałów pirotechnicznych.

W środę w Londynie odbywa się noworoczna parada. Korowód wyruszył w południe (godz. 13 czasu polskiego) spod edwardiańskiego hotelu Ritz na ulicy Piccadilly, i krótko po godz. 15 dotrze na plac przed parlamentem, pokonawszy po drodze ulicę Pall Mall i Plac Trafalgaru.

Pochód ma charakter międzynarodowy, a akcent położony jest na muzykę z całego świata. Organizatorzy spodziewają się, że mimo wietrznej i deszczowej pogody na przemarszu zjawi się około miliona ludzi.

W Szkocji obchody sylwestrowo-noworoczne, zwane Hogmanay, tradycyjnie trwają trzy dni, od 30 grudnia. Towarzyszą im koncerty muzyczne pod gołym niebem, tańce z muzyką ludową i parady.

W centrum Edynburga uroczystości sylwestrowe zgromadziły ok. 80 tys. ludzi. Sylwestra świętowano także w Inverness, Stirling i Stonehaven, gdzie zainaugurowano roczny festiwal kulturalny, Year of Homecoming, który towarzyszyć będzie igrzyskom olimpijskim Wspólnoty Narodów (Commonwealth) w Glasgow na przełomie lipca i sierpnia 2014 r.

W stolicy Walli, Cardiff, miejski ratusz oświetlono kolorami tęczy. W nocy odbył się tam tradycyjny bieg Nos Galan z udziałem 1,2 tys. biegaczy.

Z danych sieci supermarketów Morrisons wynika, że statystyczny mieszkaniec Londynu wydał na Sylwestra 73 funty, jeśli zdecydował się spędzić go poza domem. To ponad dwa razy więcej niż statystyczny Walijczyk, który przeznaczył na ten cel 37 funtów. Ze względów finansowych wiele osób zdecydowało się pozostać w domu - towarzystwo ubezpieczeniowe Post Office Home Insurance ocenia, że co dziesiąty Brytyjczyk nie wydał na Sylwestra ani grosza.

Dowiedz się więcej na temat: Londyn | Sylwester

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje