​Mali: Atak na hotel. Mogło dojść do porwania rosyjskich pilotów

Co najmniej 8 osób zginęło w piątkowym ataku islamskich ekstremistów na uczęszczany przez cudzoziemców hotel w Sevare w Mali. Jak podały władze, napastnicy przetrzymują ok. 10 zakładników. Nie potwierdziły się doniesienia, że wśród zakładników są rosyjscy piloci.

Władze Mali poinformowały ambasadę Rosji w Bamako, że nie ma potwierdzenia wcześniejszych doniesień o uprowadzeniu rosyjskich pilotów podczas ataku na hotel "Byblos".

Reklama

"Całkiem niedawno połączyliśmy się z władzami Mali. Powiedziano nam, że informacja o porwaniu rosyjskich pilotów nie potwierdziła się. Sam incydent w hotelu miał miejsce. Jak zrozumieliśmy, wśród zakładników mogą być obywatele Mali i Ukrainy" - powiedział agencji TASS dyplomata z rosyjskiej ambasady w stolicy Mali.

Jak podaje AP, według płk. Diarra Kone, doradcy malijskiego ministra obrony, dżihadyści mieszkali w hotelu "Debo", z którego przenieśli się do położonego obok hotelu "Byblos". Tam wzięli około dziesięciu zakładników.

Według AFP, która powołuje się na armię, podczas ataku zginęło osiem osób, w tym trzech żołnierzy i dwóch terrorystów. "Trzy ciała leżą też przed hotelem w pobliżu spalonego minibusu" - podały źródła wojskowe.

Agencja Reutera z kolei informuje o zabitych pięciu żołnierzach i trzech napastnikach.

Według wojska celem ataku uzbrojonych ludzi na hotel "Byblos" było "wzięcie zakładników".

Wcześniej rzecznik malijskiej armii Sulejman Maiga podał informację o prawdopodobnym uprowadzeniu trzech rosyjskich pilotów. Ambasada Federacji Rosyjskiej w Bamako zaprzeczyła tym doniesieniom.

Rzecznik prasowy rosyjskiej ambasady Wiktor Gorełow powiedział, że trzej obywatele Rosji "są zdrowi i cali". Dodał, że inny Rosjanin, pracownik towarzystwa lotniczego UTair, mógł znajdować się w hotelu "Byblos" w czasie ataku. Później informację tym, że jest on zakładnikiem, potwierdziła rosyjska placówka dyplomatyczna.

Według malijskich źródeł wojskowych przed atakiem w hotelu mieszkało co najmniej pięciu cudzoziemców - trzech obywateli RPA, Francuz i Ukrainiec.

Rzeczniczka ukraińskiego MSZ Mariana Betsa potwierdziła, że wśród zakładników był obywatel Ukrainy. "Wśród zakładników jest Ukrainiec. Z naszymi zagranicznymi partnerami podejmujemy pilne działania w celu uwolnienia naszego obywatela" - napisała na Twitterze.

Tymczasem wieczorem malijskie źródła wojskowe podały, że obywatelowi Ukrainy udało się uciec z hotelu.

MSZ RPA pytane przez AFP przekazało: "Jesteśmy na bieżąco co do sytuacji w Mali. Ambasada RPA jest w kontakcie z miejscowymi władzami. Nie mamy na tym etapie żadnych szczegółów".

W marcu ekstremiści z organizacji Ruch na rzecz jedności i dżihadu w Afryce Zachodniej (MUJAO) napadli na konwój humanitarny Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK). W tym samym miesiącu przeprowadzili atak na bazę ONZ w mieście Kidal na północnym wschodzie Mali.

Mali pogrążyło się w chaosie w 2012 roku, kiedy powiązani z Al-Kaidą islamiści wykorzystali wojskowy zamach stanu w Bamako do zawłaszczenia separatystycznej rebelii Tuaregów i zajęcia pustynnej północy kraju.

Interwencja militarna pod wodzą Francji wyparła ich stamtąd dwa lata temu, ale rebelianci, którzy dążą do oderwania północy od reszty kraju, nadal dokonują ataków.

Siły ONZ zostały skierowane do Mali latem 2013 roku, aby pomóc w normalizacji sytuacji na północy kraju.

Dowiedz się więcej na temat: Mali

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje