"Mały syryjski bohater" to mistyfikacja

Film, na którym młody Syryjczyk ratuje dziewczynkę spod ostrzału snajpera, to inscenizacja. Historia, która wywołała poruszenie wśród internautów na całym świecie nie jest prawdziwa, a do jej nakręcenia przyznali się norwescy filmowcy.

W opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu napisali, że nagranie powstało na Malcie, a jego bohaterowie to profesjonalni dziecięcy aktorzy.

"Naszą motywacją było zmuszenie ludzi do refleksji, debaty i czynów w imieniu dzieci żyjących na terenach objętych wojną. Chcieliśmy, by film wydawał się autentyczny i zwrócił na siebie uwagę" - argumentował reżyser Lars Klevberg.

W ciągu kilku dni film obejrzało w sieci ponad 5 milionów ludzi. Widać na nim, jak mały chłopiec najpierw udaje, że zostaje trafiony pociskiem i pada na ziemię.

Reklama

Kiedy ostrzał ustaje, podnosi się i biegnie w stronę wraku samochodu, za którym ukrywa się kilkuletnia dziewczynka. W połowie drogi centymetry przed nim przelatuje kolejna kula.

Chłopiec ponownie udaje, że otrzymał postrzał i pada na ziemię. Po kilku sekundach zrywa się i łapie za rękę dziewczynkę. Ta początkowo opiera się, ale po chwili razem uciekają unikając kul snajperów.

Agencja TVN/-x-news

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje