​Manifestacje zwolenników KOD m.in. w Paryżu i Londynie

Pod hasłem "W obronie Twojej wolności" zwolennicy Komitetu Obrony Demokracji (KOD) manifestowali w sobotę między innymi w Paryżu, Brukseli, Sztokholmie, Londynie i Berlinie.

Kilkadziesiąt osób z francuskiej Polonii zgromadziło się pod ambasadą Polski w Paryżu na wezwanie Komitetu Obrony Demokracji, który nawoływał do podjęcia protestów w Polsce i na świecie. Kilkunastu zwolenników PiS starało się zakłócić przebieg demonstracji.

Reklama

Nieopodal polskiej ambasady w Paryżu trwała wojna na hasła i transparenty. Z jednej strony: "KOD - agentura sowiecka", "Warszawa nie potrzebuje poleceń z Berlina", z drugiej: "Jarosław - Wielki Brat" czy podobizna lidera Korei Północnej z twarzą przewodniczącego PiS.

Wyproszone sprzed siedziby ambasady przez funkcjonariuszy policji grupy zarówno sympatyków KOD-u, jak i PiS-u prowokowały się nawzajem po obu stronach ulicy Constantine przy Pałacu Inwalidów.

"Przyszliśmy bronić demokracji, możliwości dyskusji i prawdziwej wymiany zdań" - mówiła Ewa Held, działaczka KOD-u i organizatorka demonstracji. "Ingerencja w działanie Trybunału Konstytucyjnego czy połączenie stanowisk prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości jest zagrożeniem dla trójpodziału władzy i struktur demokratycznego Państwa" - dodała.

"Jesteśmy tutaj, by przeciwstawić się demonstracji KOD-u, bo to złodzieje, oszuści i komuniści" - odpowiadała Maria Dźwigała, prezes Stowarzyszenia Obrońców Krzyża. "Przyszliśmy, by wspierać nasz naród w Polsce, bo prawdziwą wolność i demokrację to mamy w tej chwili, a KOD chce robić z ludzi idiotów".

W Berlinie kilkadziesiąt osób uczestniczyło w happeningu przeciwko inwigilacji zorganizowanym przez KOD przed Instytutem Polskim. Uczestnicy wiecu skandowali: "Nie podglądajcie". Jeden z uczestników happeningu uzbrojony w atrapę gigantycznej lupy i aparat fotograficzny symulował kontrolę obywateli. Towarzyszyła mu druga osoba z symbolem wszystkowidzącego oka.

Uczestnicy spotkania zostali opleceni nitką czerwonej wełny. Osoby uczestniczące w happeningu trzymały flagi Polski i Unii Europejskiej, które pod koniec spotkania zostały ze sobą splecione. Na transparentach widniały hasła krytykujące zmiany w mediach.

Pod hasłem "Pomóż rządowi" rozdawano ankiety z rubrykami przeznaczonymi do wpisania bardzo dokładnych danych osobowych.

Była to kolejna demonstracja zorganizowana przez berliński KOD. Dwa tygodnie temu na bulwarze Unter den Linden przeciwko zmianom z mediach protestowało około 150 osób, w tym także przedstawiciele niemieckich mediów.

Demonstracja zorganizowana przez KOD odbyła się także w Brukseli. Kilkadziesiąt osób zebrało się na Rondzie Schumana przed siedzibami instytucji europejskich.

Również w Londynie manifestowali zwolennicy KOD-u. Uczestnicy demonstracji zebrali się przed ambasadą RP.

Przed polską ambasadą w centrum Sztokholmu manifestowało kilkadziesiąt osób; na plakatach widniały hasła: "W obronie twojej wolności i przeciw inwigilacji", "PiS to PRL na bis" oraz "Precz z Kaczorem - dyktatorem". Niesiono flagi unijne i polskie oraz wznoszono antyrządowe okrzyki.

Wśród demonstrantów było wielu polskich emigrantów, którzy protestowali w tym miejscu przeciwko reżimowi komunistycznemu w latach 80. ubiegłego wieku. "To się porobiło! Nie sądziłem, że po tylu latach wolności w Polsce znów będę demonstrować" - powiedział PAP Andrzej Olkiewicz, który uciekł z polski na Zachód w 1957 roku. W Szwecji pracował jako geolog, a w okresie Solidarności pisał o sytuacji w Polsce w szwedzkiej prasie.

"Nie spodziewałam się, że aż tyle osób przyjdzie. Do zobaczenia na następnych demonstracjach" - powiedziała do tłumu jedna z organizatorek KOD w Sztokholmie Magdalena Motak.

Przed polską placówką dyplomatyczną pojawiło się także kilkudziesięciu demonstrantów o przeciwnych poglądach, którzy próbowali zagłuszyć wznoszone przez grupę KOD hasła.

Kontrdemonstrację zorganizowali zwolennicy rządu, członkowie sztokholmskiego klubu "Gazety Polskiej" oraz Semper Fidelis - Stowarzyszenie Patriotów Polskich w Szwecji. Śpiewali hymn polski oraz "Rotę", krzyczeli "Precz z Unią Europejską".

W imieniu tej grupy przemawiał Tomasz Strzyżewski, który był pracownikiem urzędu cenzury PRL w Krakowie, a zasłynął wywiezieniem do Szwecji w 1977 roku dokumentów ujawniających funkcjonowanie państwowej kontroli mediów. Dzięki niemu Zachód dowiedział się o metodach cenzury w Polsce. "Nie mogło mnie tu zabraknąć" - powiedział PAP Strzyżewski, wskazując, że po przemianach 1989 roku media w Polsce wciąż nie są wolne. Według niego grupa KOD chce "zachować komunistyczne wpływy w środkach masowego przekazu".

Zwolennicy KOD-u manifestowali też w Amsterdamie, Los Angeles, Melbourne, San Francisco, Seattle i Wiedniu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje