Media: Chiny planują siłowe przejęcie kontroli nad Tajwanem?

Częstsze ostatnio manewry różnych formacji chińskiego wojska w okolicach rządzonego demokratycznie Tajwanu mogą być częścią przygotowań do konfliktu zbrojnego – powołując się na ekspertów, napisał w piątek hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

W środę chińska marynarka wojenna urządziła ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji w Cieśninie Tajwańskiej, a chińskie lotnictwo prowadziło w ostatnich dniach manewry "okrążania wyspy" - wynika z komunikatów Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChALW). W działaniach tych uczestniczyły m.in. bombowce H-6K, myśliwce Su-30 i J-11 oraz samoloty zwiadowcze.

Reklama

Pekin określał środowe manewry jako ostrzeżenie dla sił separatystycznych w Tajpej, ale według niektórych ekspertów mogą one być częścią większego planu przygotowań na wypadek, gdyby zdecydowano się na siłowe rozwiązanie kwestii Tajwanu. "Wszechstronne, połączone ćwiczenia sugerują, że ChALW nie celuje tylko w jeden obszar, ale w cały region" - ocenił komentator spraw wojskowych i były żołnierz chińskiej artylerii Song Zhongping.

Władze ChRL uznają Tajwan za nieodłączną część "jednych Chin" i nigdy nie wykluczyły możliwości użycia siły, by przejąć kontrolę nad wyspą. Relacje Pekinu z Tajpej zaostrzają się, od kiedy w 2016 roku prezydenturę na wyspie objęła Caj Ing-wen, wywodząca się z partii proniepodległościowej.

"Choć pokojowe zjednoczenie z Tajwanem jest wyjściem optymalnym, w Chinach kontynentalnych poważnie rozważa się możliwość zjednoczenia siłowego" - napisał w piątek w artykule redakcyjnym państwowy chiński dziennik "Global Times". "W rzeczywistości im bardziej Waszyngton wspiera tajwańskich separatystów, tym szybciej nadejdzie ich koniec" - stwierdza znana z ostrej nacjonalistycznej retoryki gazeta.

Pekin protestuje przeciwko polityce prezydenta USA Donalda Trumpa wobec wyspy, w tym przeciwko przyjętej niedawno w Stanach Zjednoczonych ustawie Taiwan Travel Act, która zachęca do wzajemnych odwiedzin urzędników z Tajpej i Waszyngtonu.

"Global Times" sugeruje, że prezydent Caj jest tylko pionkiem w rękach USA, które w ostatnich miesiącach "lekkomyślnie grały kartą Tajwanu" i "nasiliły prowokacje przeciwko Pekinowi", zacieśniając współpracę wojskową z wyspą. "Jeśli Tajwan stałby się szachistą, Chiny kontynentalne powiedziałyby mu 'gra skończona'. Miejmy nadzieję, że Waszyngton i Tajpej zrozumieją ostrzeżenie wysłane przez manewry (wojsk) Chin kontynentalnych z użyciem ostrej amunicji" - ocenia chińska gazeta.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy