Meksyk: Nie żyje szef gangu oskarżanego o zniknięcie studentów

Domniemany szef meksykańskiego kartelu narkotykowego, oskarżanego o zniknięcie 43 studentów, zginął podczas wtorkowej operacji policyjnej. Dzień wcześniej na południu kraju demonstranci domagający się informacji o zaginionych podpalili budynki rządowe.

Lokalne media piszą, że Benjamin Mondragon, zwany "El Benjamon", został zastrzelony przez policję podczas operacji w mieście Jiutepec w stanie Morelos. Przedstawiciele federalnych władz utrzymują, że tuż przed aresztowaniem Mondragon popełnił samobójstwo.

Reklama

W oddalonym o ok. 100 km od Jiutepec miasteczku Iguala w stanie Guerrero 26 września grupa studentów miejscowego kolegium nauczycielskiego została zaatakowana przez przestępców i członków lokalnej policji.

Sześć osób zginęło na miejscu ataku. Inni studenci zostali zatrzymani przez policję, a następnie najpewniej przekazani członkom gangu. Los młodych ludzi nie jest znany. Oficjalnie 43 studentów uznano za zaginionych, ale wkrótce odkryto w pobliżu masowe groby ze szczątkami spalonych ciał.

Na razie nie ustalono, czy Mondragon był bezpośrednio zaangażowany w te wydarzenia.

Gang Guerreros Unidos powstał w 2011 r. po rozpadzie kartelu braci Beltran Leyva i zajmuje się przede wszystkim przemytem marihuany oraz opium do USA, głównie do Chicago.

Według przedstawiciela Narodowej Komisji ds. Bezpieczeństwa kartel ten nie miał zidentyfikowanego lidera od kiedy w maju aresztowano jego szefa Mario "El Sapo Guapo" Casarrubias.

"Protest przerodził się w zamieszki"

W poniedziałek w mieście Chilpancingo protest przeciwko zniknięciu studentów przerodził się w zamieszki. Setki młodych ludzi zaatakowały mieszczącą się tam siedzibę władz Guerrero, wybiło szyby i podpaliło jeden z budynków wchodzących w skład kompleksu. Domagali się informacji o swoich zaginionych kolegach.

W związku ze zniknięciem młodych ludzi władze federalne aresztowały ok. 40 osób, głównie policjantów, ale też kilku członków kartelu Guerreros Unidos. Ci ostatni przyznali się, że policja działała na zlecenie gangu. Zeznali też, że znalezione spalone zwłoki są szczątkami studentów. Trwa identyfikacja ciał, która ma potwierdzić prawdziwość tych zeznań.

We wtorek gubernator Guerrero Angel Aguirre zasugerował jednak, że w grobach znajdować się mogą wcześniejsze ofiary gangów. Powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż niektóre ciała były w grobach od dawna.

Motywy zabójstwa nie są jasne. Przypuszcza się, że studenci mogli się narazić kartelowi, odmawiając płacenia haraczu. Podejrzenia są jednak kierowane także przeciwko burmistrzowi Iguali, Jose Luisowi Abarca i jego żonie. Oboje zniknęli i prawdopodobnie się ukrywają. Żona burmistrza jest siostrą kilku członków kartelu narkotykowego Beltran Leyva.

Kolegium, w którym uczyli się studenci, było ośrodkiem lewicowego radykalizmu i demonstracji przeciw polityce władz. Krytycznego dnia żona burmistrza miała przemawiać na uroczystości i obawiano się, że zostaną one zakłócone przez protesty studentów; dlatego też policja miała użyć broni.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje