Mer Toronto przyznał, że palił kokainę

Oskarżany o kontakty z zorganizowanym światem przestępczym mer największego miasta Kanady Toronto Rob Ford przyznał we wtorek, że rok temu palił kokainę typu "crack", ale nie jest od niej uzależniony. Wcześniej zaprzeczał temu.

Ford przeprosił za to swoich wyborców i oświadczył, że nie zamierza ustąpić ze stanowiska. Co więcej, zapowiedział, że chce ubiegać się ponownie o urząd mera w przyszłym roku.

Reklama

- Te błędy nigdy, naprawdę nigdy się nie powtórzą. Zostałem wybrany aby wykonać konkretną pracę i dokładnie to zamierzam robić - powiedział zakłopotany i czerwony na twarzy Ford dziennikarzom tłumnie zgromadzonym przed jego biurem.

Ford odrzucił apele, aby ustąpił po publikacji dokumentów policji, świadczących o jego kontaktach ze środowiskami przestępczymi. Według kanadyjskich mediów, na jednym z nagrań wideo, które jest w posiadaniu policji, Ford ma palić crack.

Mer przyznał, że w przeszłości były okresy kiedy był "w otępieniu alkoholowym". - Dlatego chcę zobaczyć to nagranie i chcę aby każdy w mieście je zobaczył. Chcę zobaczyć, w jakim wtedy byłem stanie - powiedział Ford.  Wcześniej Ford twierdził, że nie jest uzależniony od kokainy, oraz że nie będzie komentował nagrania, którego nie widział i które "nie istnieje".

Pytany dlaczego wcześniej zaprzeczał jakoby zażywał kokainę, Ford utrzymywał, że został źle zrozumiany. Twierdził, że nie mijał się z prawdą a jedynie dziennikarze "nie zadawali właściwych pytań". Mer znany jest z niechętnego stosunku do mediów.

Sąd Najwyższy prowincji Ontario nakazał policji, by udostępniła dziennikarzom prawie 500 stron dokumentów ze śledztwa prowadzonego w sprawie przyjaciela mera, Alessandro Lisiego. W minionym tygodniu Lisiemu postawiono formalnie zarzut wymuszania.

Dowiedz się więcej na temat: Kanada | narkotyki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje