Miał rządzić "miliard lat". Prezydent przegrał wybory

Sprawujący rządy w Gambii od 22 lat prezydent Yahya Jammeh przyznał się w piątek do porażki w czwartkowych wyborach i zapowiedział ustąpienie z urzędu. W przeszłości zapowiadał, że będzie rządził tym małym afrykańskim krajem miliard lat.

W obecności kamer TV Jammeh zadzwonił z telefonu komórkowego do zwycięzcy, lidera opozycji, Adamy Barrowa i pogratulował mu zwycięstwa. Zapowiedział też, że nie będzie kontestował wyników wyborów, co wcześniej nie było wcale takie pewne.

Reklama

"Allah mówi mi, że mój czas się skończył i przekazuję (władzę) narodowi gambijskiemu i panu" - powiedział.

Jak odnotowała Associated Press, Jammeh, od dawna oskarżany o torturowanie przeciwników politycznych i tłumienie wszelkich oznak sprzeciwu, był podczas rozmowy niezwykle jowialny i obiecywał Barrowowi pomoc w procesie przejmowania władzy. Ujawnił, że później zamierza powrócić do swojej rodzinnej wioski i rozpocząć "nowe życie" jako rolnik.

Wcześniej Jammeh mówił, że "prezydentura i władza są w rękach Allaha i tylko Allah może mi je odebrać". Przy pewnej okazji wyraził nawet pogląd, że jego rządy potrwają "miliard lat".

Według szefa komisji wyborczej Barrow, obecnie deweloper, a niegdyś ochroniarz w sklepie w Londynie, dostał 45,5 proc. głosów, Jammeh zaś 36,7 proc.

Na wieść o takich wynikach na ulice sennej zazwyczaj stolicy kraju, Bandżulu, wyszły rozradowane tłumy. "Jesteśmy wolni. Nie będziemy już niczyimi niewolnikami" - krzyczeli Gambijczycy. Niektórzy z nich machali narodowymi flagami i nieśli emblematy opozycji.

Reuters pisał, że pokojowa zmiana władzy w Gambii jest miłą niespodzianką, gdyż w wielu krajach Afryki rządzący przez lata przywódcy fałszują wybory albo majstrują przy konstytucjach, byle utrzymać się u władzy.

Wynik wyborów w Gambii odnotował z zadowoleniem Waszyngton. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu, Ned Price, pogratulował Barrowowi zwycięstwa i podkreślił, że pierwsza demokratyczna zmiana władzy w Gambii jest "chwilą otwierającą wielkie możliwości".

Opozycyjna Zjednoczona Partia Demokratyczna zapowiada, że pod rządami Barrowa wycofa się z ogłoszonego przez Jammeha w listopadzie wyjścia Gambii z Międzynarodowego Trybunału Karnego oraz będzie chciała wrócić do brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Anulowana ma być ponadto deklaracja sprzed roku, określająca Gambię jako republikę islamską.

Gambia to muzułmański kraj z niewielką mniejszością chrześcijańską, położony nad rzeką Gambią w zachodniej Afryce. Liczy niecałe 1,9 mln mieszkańców. W lipcu 1994 roku Jammeh przeprowadził zamach stanu i mianował się przewodniczącym Tymczasowej Rady Rządzącej Sił Zbrojnych. Od 1996 roku jest prezydentem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje