Mobbingowane dziecko rzuciło się pod pociąg

Policja przypuszcza, że 11-letnia dziewczynka, która zginęła pod kołami pociągu niedaleko Darmstadt, specjalnie położyła się na torach.

Po śmierci 11-latki w Hesji, która została przejechana przez regionalny pociąg, śledczy rekonstruują przebieg wydarzenia.

Reklama

- Omdlenie, działanie osób trzecich oraz nieszczęśliwy upadek zostały wykluczone jako przyczyna wypadku - cytuje rzecznika prokuratury rozgłośnia HR.

Bardziej prawdopodobne jest to, że dziewczynka sama położyła się na torach. Wywnioskować to można z wypowiedzi świadków, którzy widzieli, jak jedenastolatka ruszyła w stronę torowiska.

Policja podejrzewa mobbing w szkole

- Dziewczynkę wielokrotnie wyśmiewano w szkole, wiemy, że było jej bardzo ciężko - mówi rzecznik prokuratury. Dochodzenie wykazało, że dziewczynka była poniżana w szkole, co potwierdziło jej otoczenie. Na razie nie wiadomio, kto Kto i dlaczego stosował wobec niej mobbing. Nastolatka nie zostawiła żadnego listu pożegnalnego, ani nie wspominała nikomu o samobójczym zamiarze. Przed wypadkiem spędziła kilka godzin z przyjaciółką, ale nie doszło między nimi do żadnego sporu.

Sprawa od początku była dla śledczych zagadkowa, dlatego policja prowadziła dochodzenie we wszystkich kierunkach. Jak podaje policja, do zdarzenia doszło koło dworca kolejowego Darmstadt-Kranichstein siódmego lipca b.r. Maszynista "widząc coś na torach" próbował zatrzymać pociąg uruchamiając hamulec bezpieczeństwa, około 300 metrów przed miejscem wypadku. Nie pomogło to jednak uniknąć tragedii.

Małgorzata Jakubczyk /Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje