Mozambik: Pilot samolotu, który spadł z 33 osobami, rozbił się umyślnie

Pilot samolotu mozambickich linii lotniczych LAM, który rozbił się w Namibii 30 listopada z 33 osobami na pokładzie, umyślnie skierował maszynę w kierunku ziemi - wynika z przedstawionych w sobotę dokumentów śledztwa.

Czarne skrzynki ujawniły, że kapitan Herminio dos Santos Fernandes miał "jasny zamiar" rozbić pilotowanego Embraera 190 - poinformował na konferencji prasowej w stolicy Mozambiku, Maputo, szef Mozambickiego Instytutu Lotnictwa Cywilnego Joao Abreu.

Reklama

- Powody tego działania nie są znane i śledztwo to wyjaśnia - tłumaczył.

Abreu relacjonował, że kapitan zamknął się w kokpicie i zignorował sygnały alarmowe, tuż przed katastrofą nie dopuścił też drugiego pilota do powrotu do kokpitu.

- Można usłyszeć sygnały alarmowe o różnym natężeniu, uderzenia w drzwi kabiny pilotów i żądania wpuszczenia do środka - powiedział.

Pilot obsługiwał lot TM470 ze stolicy Mozambiku, Maputo, do stolicy Angoli, Luandy. Na pokładzie maszyny znajdowało się 27 pasażerów i 6 członków załogi. Wśród nich byli obywatele Mozambiku, Angoli, Portugalii, Francji, Brazylii i Chin.

Linie lotnicze LAM podały, że dos Santos Fernandes jako pilot spędził w powietrzu 9053 godziny, w tym jako kapitan 1395. Licencję odnowił w 2012 roku.

To jeden z najpoważniejszych wypadków lotniczych w historii Mozambiku. Ostatni raz do tak poważnego wypadku z udziałem mozambickich pilotów doszło w 1986 roku w Republice Południowej Afryki. Wtedy rozbił się samolot prezydenta Samory Machela; zginęły 34 osoby.

Dowiedz się więcej na temat: Mozambik | katastrofa lotnicza

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje