Nacjonaliści wygrali wybory regionalne na Korsyce

Nacjonaliści z koalicji Dla Korsyki zdecydowanie wygrali wybory regionalne na wyspie, uzyskując 56,5 proc. głosów. Na listę kandydatów La Republique en Marche, partii prezydenta Francji Emmanuela Macrona, głosowało tylko 12,67 proc. wyborców.

W niedzielę odbyła się druga tura głosowania.

Reklama

Korsykańscy nacjonaliści z koalicji Dl Korsyki (Pe a Corsica) będą mieć zatem większość w nowym 63-miejscowym zgromadzeniu Korsyki, co pozwoli im - jak zauważa AFP - na wywieranie większej presji na władze centralne w Paryżu, żeby domagać się większej autonomii. Zajmą jednocześnie 11 miejsc w radzie wykonawczej Korsyki, czyli lokalnym rządzie.

"Korsykański Puigdemont" i wyzwanie dla Paryża

Miejscowe media pokazywały śpiewających korsykańskie pieśni i świętujących na ulicach nacjonalistów po tym, jak ogłoszono wyniki wyborów. 

"Paryż musi dzisiaj zmierzyć się z tym, co dzieje się na Korsyce, z czymś głębokim" - zareagował na wynik wyborczy lider jednego z ugrupowań nacjonalistycznych i koalicji Dla Korsyki Gilles Simeoni.

Sojusznik Simeoniego, przewodniczący zgromadzenia Korsyki w poprzedniej kadencji Jean-Guy Talamoni, oświadczył, że poprosi "w Paryżu o szybkie otwarcie negocjacji". Nie sprecyzował jednak, czego dokładnie te negocjacje miałyby dotyczyć. 

"Jeżeli Paryż ponownie będzie zaprzeczał prawdziwej demokracji, będziemy oczywiście zmuszeni do organizowania demonstracji na Korsyce, ale także do objeżdżania europejskich stolic" - ostrzegł Talamoni, który przez niektórych nazywany jest "Korsykańskim Puigdemontem" w nawiązaniu do lidera katalońskich separatystów Carlesa Puigdemonta.

Korsykańscy nacjonaliści chcą dla wyspy większej autonomii, ale w przeciwieństwie do Katalończyków na razie nie domagają się pełnej niepodległości dla swej wyspy - zauważa agencja Associated Press.

Koalicja nacjonalistycznych partii

Koalicja Dla Korsyki jest sojuszem dwóch nacjonalistycznych partii politycznych - Zbudujmy Korsykę (Faisons la Corse) oraz Wolna Korsyka (Corsica libera), której liderem jest właśnie Talamoni.

W oświadczeniu wydanym przez LREM już po pierwszej turze wyborów z 3 grudnia napisano, że wyniki, w których partia ta znalazła się na czwartym miejscu, oznaczają utratę zaufania dla rządu centralnego.

Kwestia niepodległości Korsyki jest nadal drugorzędną sprawą na liczącej 320 tys. mieszkańców wyspie, która w ostatnich latach odzyskała stabilność po dekadach ataków dokonywanych przez separatystyczny Front Narodowego Wyzwolenia Korsyki (FLNC). W czerwcu 2014 r. organizacja ogłosiła zawieszenie broni oraz stopniową demilitaryzację w celu promowania działalności politycznej na Korsyce.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje