Największy pechowiec świata? Raził go piorun, potem zaatakował rekin

O niemałym szczęściu może mówić mieszkaniec Florydy. Mężczyźnie udało się przeżyć atak rekina. Wcześniej również otarł się o śmierć, kiedy poraził go piorun. Ma za sobą również ugryzienie grzechotnika. Mimo tego Erik Norrie czuje się dobrze i twierdzi, że dzięki tym zdarzeniom wzmocniła się jego wiara w Boga.

Mężczyzna leczy się właśnie w szpitalu w Miami z powodu rozległych obrażeń nogi. Eric Norrie został zaatakowany przez rekina w trakcie wakacji na Bahamach.

Reklama

Jak relacjonował dziennikarzowi portalu TampaBay.com, rekin zaatakował go, kiedy mężczyzna stał w wodzie i starał się łowić ryby.

- Nagle poczułem chrupnięcie z tyłu nogi. Odwróciłem się i zobaczyłem, że rekin właśnie kończy zjadać kawałek mnie i odpływa trzymając w pysku kawałek nogi - mówił. Jak dodał, grozę sytuacji uświadomił sobie dopiero wtedy, gdy zauważył czerwoną plamę w wodzie. Mężczyzna został przewieziony helikopterem do szpitala.

Teraz musi przejść jeszcze kilka operacji, jednak lekarze twierdzą, że powinien wrócić do zdrowia.

Jak się jednak okazuje, to nie jest jedyny przypadek, kiedy mężczyzna uszedł z życiem. Wcześniej Norrie został rażony piorunem. Przeżył również ugryzienie grzechotnika.

Anna Baranowska-Ślusarek


Dowiedz się więcej na temat: rekin | Piorun | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje