Nastoletni syn generała skazany za udział w zbiorowym gwałcie

Sąd w Pekinie skazał w czwartek na 10 lat więzienia 17-letniego Li Guanfenga, syna prominentnego chińskiego śpiewaka wojskowego w stopniu generała, za udział w zbiorowym gwałcie - poinformowały oficjalne media.

Sąd uznał Li, znanego również jako Li Tianyi, oraz czterech innych młodych mężczyzn za winnych stawianych im zarzutów. W lutym siłą wyciągnęli oni kobietę z baru położonego w studenckiej dzielnicy Pekinu, gdzie pracowała, i przewieźli ją do pokoju hotelowego, a następnie kolejno gwałcili.

Reklama

- W czasie popełniania przestępstwa wykonywali na ofierze nieprzyzwoite czynności, które należy postrzegać jako wypełniające znamiona gwałtu zbiorowego. Zostało to uwzględnione przy określaniu wymiaru kary - napisano w uzasadnieniu wyroku opublikowanym na oficjalnym mikroblogu pekińskiego systemu sądowniczego.

Li jako jedyny spośród piątki mężczyzn nie przyznał się do winy. Trzem innym sprawcom wymierzono kary od trzech do czterech lat  więzienia, a piątego, który jako jedyny był pełnoletni w momencie popełniania przestępstwa, skazano na 12 lat.

Według ekspertów wyrok skazujący w procesie Li był konieczny ze względu na szeroki rozgłos, jaki sprawa uzyskała dzięki portalom społecznościowym. Od lutego, kiedy doszło do gwałtu, nieprzerwanie trwa w Chinach burzliwa dyskusja na temat stylu życia i specjalnego traktowania uprzywilejowanej kasty dzieci wysokich rangą urzędników państwowych, takich jak Li, nazywanych popularnie "książątkami".

- Chiński rząd znajduje się pod presją, ponieważ sprawa Li była nagłośniona w internecie. "Książątka", czyli synowie wpływowych osobistości, znaleźli się pod ostrzałem opinii publicznej. W tych okolicznościach rząd powinien wydać surowy wyrok - powiedział komentator polityczny z Hongkongu Johnny Lau.

Jak dodał, kara 10 lat więzienia jest jednak zbyt łagodna, by mogła usatysfakcjonować rozgniewaną opinię publiczną. - Jeśli porównać to z innymi podobnymi sprawami, wyrok wydaje się łagodny. Ktoś inny mógłby zostać skazany na śmierć - powiedział Lau, wyjaśniając, że chodzi na przykład o wyrok śmierci wykonany w środę na ulicznym sprzedawcy z prowincji Liaoning, skazanym za zabójstwo dwóch strażników miejskich, którzy go bili, ale i o wiele innych spraw.

- Nie sądzę też, by chiński rząd dążył do niezawisłości sądów. Tym razem werdykt był wynikiem dokonanej przez najwyższych przywódców oceny wpływu sprawy na społeczeństwo oraz na "książątka" - uznał analityk, dodając, że "nie jest to przełomowa sprawa, która sugerowałaby +książątkom+, iż rząd postąpi podobnie w innych przypadkach".

Ojciec Li Guanfenga, 74-letni Li Shuangjiang, jest popularnym chińskim tenorem wojskowym w stopniu generała Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Jego matka, Meng Ge, również jest śpiewaczką.

Według hongkońskiego dziennika "South China Morning Post" rodzina Li oraz jego prawnicy rozpowszechniali w ostatnich miesiącach kompromitujące informacje na temat ofiary gwałtu oraz właściciela baru, w którym pracowała. Chciano w ten sposób zdyskredytować ich zeznania. Głos w sprawie zabrał też profesor prawa z prestiżowego Uniwersytetu Tsingua, który wywołał powszechne oburzenie, pisząc na swoim mikroblogu, że "zgwałcenie dziewczyny z baru jest mniej szkodliwe niż zgwałcenie porządnej kobiety".

Matka skazanego poprosiła sąd, by wziął pod uwagę, że ofiara pracowała w barze i płacono jej za picie alkoholu z klientami. Sąd orzekł jednak, że jej zawód "nie miał bezpośredniego związku" z zarzutami. Prawnicy Li zapowiedzieli, że odwołają się od wyroku.

Dowiedz się więcej na temat: generał | gwałt zbiorowy | Chiny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje