Naukowiec chciał wywieźć do Chin groźne bakterie

​Naukowiec pracujący dla rządu Kanady został zatrzymany przed odlotem do Chin z próbówkami zawierającymi groźne dla ludzi i zwierząt bakterie brucelozy. Jego wspólniczka jest poszukiwana przez policję. Sprawa może mieć związek ze szpiegostwem przemysłowym.

O aresztowaniu Klausa Nielsena, byłego pracownika naukowego Kanadyjskiej Agencji Kontroli Żywności (CFIA) policja poinformowała w tym tygodniu, choć został on zatrzymany w październiku ubiegłego roku. Nielsen miał przy sobie 17 próbówek z bakteriami brucelozy. Śledztwo prowadzące do jego aresztowania trwało prawie dwa lata. Policja cały czas poszukuje Yu Wei Ling, która również pracowała w CFIA w Ottawie. Jak informowały media, podejrzenia wobec obojga pracowników miała sama CFIA. Przedstawiciele agencji zwrócili się do policji sądząc, że może chodzić o szpiegostwo przemysłowe.

Reklama

Nielsenowi postawiono zarzuty nie tylko naruszenia zasad pracy w CFIA i praw własności intelektualnej, ale także złamania przepisów dotyczących eksportu, transportu substancji niebezpiecznych oraz przepisów o patogenach i toksynach. Naukowiec odpowiada z wolnej stopy.

Z rozmów, które prowadzili dziennikarze z byłymi kolegami obojga naukowców wynika, że zarówno Nielsen jak i Yu wielokrotnie podróżowali do Chin. Nielsen był jednym z pracowników CFIA nagrodzonych 10 lat temu za szybko działający test wykrywający brucelozę.

Bruceloza to bakteryjna choroba zakaźna. Źródłem zakażenia może być np. mleko pochodzące od chorych zwierząt. W Polsce jest to choroba zwalczana z urzędu, zwierząt się nie leczy, tylko wybija. Ludzie mogą się chronić przed brucelozą unikając np. spożywania niepasteryzowanego mleka. W razie zakażenia brucelozą konieczne jest leczenie antybiotykami.

W Kanadzie istnieje obowiązek informowania CFIA o każdym wykrytym przypadku tej choroby. Zwalczano ją tam od lat 40. XX wieku. W 1985 roku władze uznały kraj za wolny od tej choroby, choć pojawiają się jej pojedyncze przypadki - ostatni w 1989 roku w Saskatchewan.

O ile Kanada jest oficjalnie wolna od brucelozy, to w Chinach choroba ta stanowi nadal problem; ostatnia duża epidemia w tym kraju miała miejsce w czerwcu 2012 roku.

Wywiad kanadyjski od kilku lat ostrzega przed szpiegostwem przemysłowym ze strony Chin. W czerwcu ubiegłego roku rząd Kanady postanowił, że żaden sprzęt telekomunikacyjny wyprodukowany w Chinach nie może zostać zakupiony na potrzeby władz federalnych. W 2012 roku media ujawniły wewnętrzne dokumenty rządu, w których ostrzega się, że cyberataki są większym zagrożeniem dla rozwoju gospodarczego Kanady niż wcześniej sądzono.

Jak bardzo chińskie zagrożenie jest realne pokazał przykład kanadyjskiej firmy telekomunikacyjnej Nortel. Firma była przez przynajmniej 10 lat ofiarą ataków chińskich hakerów. Eksperci sądzą, że te włamania przyczyniły się do upadku telekomunikacyjnego giganta w 2009 roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje