Nie żyje Dżalal Talabani. "Umiejętnie budował mosty"

Były prezydent Iraku Dżalal Talabani, polityk kurdyjskiego pochodzenia, zmarł we wtorek w berlińskim szpitalu. Miał 83 lata. Uważano go za postać jednoczącą wiele frakcji irackich, ceniono za - według określenia "New York Timesa" - "umiejętne budowanie mostów".

We wtorek po południu kurdyjska telewizja Rudaw TV podała, że stan zdrowia byłego prezydenta pogorszył się i że Talabani zapadł w śpiączkę. Wkrótce potem iracka telewizja poinformowała, że zmarł.

Reklama

Prezydentem Iraku Talabani był do 2014 r., a ustąpił z urzędu po długim leczeniu w następstwie udaru w 2012 r. Wielokrotnie mediował między szyickimi, sunnickimi i kurdyjskimi ugrupowaniami w Iraku.

Talabani, sunnicki Kurd, urodził się w prowincji Kirkuk w 1934 r. W wieku 15 lat wstąpił do Demokratycznej Partii Kurdystanu (DPK), stworzonej przez legendarnego kurdyjskiego generała Mustafę Barzaniego. W 1957 r. zerwał z DPK i utworzył własną partię.

Od czasu utworzenia w 1975 roku Patriotycznej Unii Kurdystanu (PUK) Talabani był jej przywódcą i rywalizował politycznie z DPK, na której czele stał klan Barzanich. Jako sekretarz generalny PUK zaangażował się w zbrojny opór przeciwko reżimowi Saddama Husajna.

W 2003 roku został członkiem kierownictwa irackiej Rady Zarządzającej, stanowiącej zalążek samodzielnej władzy irackiej po amerykańskiej inwazji na Irak. Powołana została ona przez Amerykanów na zasadzie proporcjonalnej reprezentacji poszczególnych irackich wspólnot religijnych i etnicznych. Pod kierownictwem Talabaniego Rada Zarządzająca ustaliła z amerykańskim administratorem Paulem Bremerem kalendarz przekazywania władzy w Iraku.

Kiedy dwa lata później Talabani został prezydentem Iraku, jego zdolności mediacyjne i wpływy przeważały nad ograniczonymi do funkcji ceremonialnych prerogatywami urzędu. Bywał też ostrym krytykiem amerykańskiej polityki w Iraku i militarnej strategii USA. Stopniowo skłaniał się coraz bardziej ku federalnemu ustrojowi Iraku, dystansując się do kurdyjskich dążeń niepodległościowych.

Jak pisze we wtorek "New York Times", Talabani uciekał się do "pragmatyzmu, oszustwa i (polegał na - PAP) własnej osobowości, by utrzymać się na niebezpiecznym kursie bliskowschodniej polityki", "zmieniając sojusze, by zostać pierwszym prezydentem Iraku w ramach powojennej konstytucji".

PUK poparła kurdyjskie referendum niepodległościowe z 25 września, a w muhafazie As-Sulajmanijja, gdzie Talabani cieszył się szerokim poparciem, odnotowano relatywnie niższą frekwencję niż w innych regionach irackiego Kurdystanu. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje