​Niemcy: Lewica krytykuje USA za wysłanie wojska do Polski

Niemiecka partia opozycyjna Lewica (Linke) skrytykowała w czwartek w Bundestagu USA za wysłanie do Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej brygady pancernej. Przedstawiciele pozostałych ugrupowań odparli zarzuty, obarczając Rosję winą za kryzys.

Poseł Lewicy Wolfgang Gehrcke nazwał działania amerykańskie "wymachiwaniem szabelką i okrzykami wojennymi". "To jest powrót do zimnej wojny" - mówił przedstawiciel największej partii opozycyjnej w parlamencie. "Mam nadzieję, że w Niemczech jest wystarczająco dużo ludzi, którzy przeciwstawią się reaktywacji zimnej wojny" - dodał poseł Lewicy.

Reklama

Gehrcke skrytykował Bundeswehrę za udzielenie Ameryce pomocy logistycznej w transporcie wojska i sprzętu. "USA łamią umowy międzynarodowe. Nie mamy obowiązku im pomagać" - zauważył.

"Musimy zrozumieć, że odprężenie w Europie nie jest możliwe bez czy przeciwko Rosji, lecz tylko wspólnie z Rosją" - podkreślił parlamentarzysta. Jego zdaniem Polska i kraje bałtyckie powinny być "mostem" łączącym Rosję i Europę, a nie "bastionem" przeciwko Rosji. Gehrcke wezwał ponadto Waszyngton do wycofania broni atomowej w Niemiec i zamknięcia Rammstein oraz innych amerykańskich baz.

Swojego partyjnego kolegę wspierał w dyskusji Thomas Nord, przewodniczący polsko-niemieckiej Grupy Międzyparlamentarnej. "Zasada rotacyjnej obecności wojska jest trikiem, pozwalającym na obejście zakazu stałego stacjonowania" - podkreślił, Nord dodając, że nie dziwi go, iż Rosjanie nie akceptują tego tłumaczenia. "Zbrojenie, militaryzm i nacjonalizm nie są rozsądną odpowiedzią na wyzwania" - zastrzegł poseł Lewicy.

Stanowisko klubu parlamentarnego Lewicy spotkało się ze zdecydowaną ripostą pozostałych partii - zarówno koalicji rządowej, jak i będących w opozycji Zielonych.

Roderich Kiesewetter z CDU tłumaczył, że amerykańskie wojsko jest odpowiedzią na agresywną politykę Rosji, w tym aneksję Krymu w 2014 roku. "To Rosja złamała traktaty, w tym memorandum budapeszteńskie" - podkreślił chadecki deputowany. Od zajęcia Krymu Rosja znajduje się "w permanentnym stanie wojskowych manewrów" - kontynuował Kiesewetter, zaznaczając, że obecność USA i NATO w Europie Środkowo-Wschodniej służy "zabezpieczeniu tych krajów przed atakiem".

Decyzji USA nieoczekiwanie bronił także Juergen Trittin z Zielonych, były działacz obywatelskich ruchów pacyfistycznych. "To właściwy krok" - podkreślił. Jak zaznaczył, decyzja USA i NATO służy umocnieniu jedności Zachodu. "Kto uważa, że 4 tys. żołnierzy zagrażają Rosji, ten robi z igły widły" - mówił Trittin.

Poparł go poseł SPD Wolfgang Hellmich, zaznaczając, że dyslokacja wojska nie stanowi złamania traktatów, jest uzgodniona z krajami, w których będą one stacjonować, i umacnia jedność Zachodu.

Wniosek o debatę na temat wojskowej obecności USA w Europie Wschodniej złożyła Lewica.

Pierwsi żołnierze z 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej przypłynęli 5 stycznia do niemieckiego portu w Bremerhaven. Amerykańskie oddziały przemieszczają się sukcesywnie do Polski. Bundeswehra udziela Amerykanom logistycznego wsparcia, zapewniając transport kolejowy i drogowy, a także miejsca na odpoczynek.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje