Niemcy: Policjant przyznał się do szkolenia Libijczyków

Policjant z Nadrenii Północnej- Westfalii przyznał się do prowadzenia podczas urlopu nielegalnych szkoleń dla służb bezpieczeństwa w Libii - potwierdził prokurator z Duesseldorfu Johannes Mocken, na którego powołuje się dziennik "Westfalen-Blatt".

W środę po raz pierwszy skandalem związanym z policyjnymi szkoleniami w Libii zajmuje się specjalne gremium Bundestagu, odpowiedzialne za kontrolę nad służbami specjalnymi, tzw. Parlamentarne Gremium Kontrolne (PKG).

Reklama

Według "Westfalen-Blatt" jeden z podejrzanych w związku ze skandalem funkcjonariuszy zeznał, że wykorzystał podczas szkoleń w Trypolisie prezentację komputerową w języku arabskim.

Twierdzi jednak, że opierał się wyłącznie na dostępnych publicznie materiałach i odpiera przedstawiony mu zarzut wyjawienia tajemnic służbowych.

Spośród ośmiu funkcjonariuszy z Bielefeld, Kolonii i Essen w Nadrenii Północnej-Westfalii tylko wobec tego jednego wszczęto postępowanie karne pod zarzutem ujawnienia poufnych informacji. Wobec pozostałych toczy się postępowanie dyscyplinarne z powodu wykonywania dodatkowej pracy bez odpowiedniego zezwolenia.

Szkolenia dla libijskich policjantów prowadziło w sumie ponad 30 zarówno byłych jak i pozostających w czynnej służbie niemieckich policjantów, żołnierzy oraz członków jednostki specjalnej GSG9. Zorganizowała je w latach 2005-2006 prywatna firma ochroniarska BDB Protection.

Według części członków Parlamentarnego Gremium Kontrolnego wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, co o nielegalnych szkoleniach wiedziała Federalna Służba Wywiadowcza (BND). Z nieoficjalnych informacji wynika, że już w 2005 roku wywiad miał zostać poinformowany o sprawie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: policja | Niemcy | szkolenia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje