Niemcy: Sąd pozwolił ujawnić nazwisko byłego agenta Stasi

Autorzy wystawy o NRD-owskiej służbie bezpieczeństwa Stasi mogą ujawnić wymienione w eksponowanych materiałach nazwisko jej byłego tajnego współpracownika - orzekł w poniedziałek sąd w saksońskim Zwickau.

Uchylił tym samym orzeczenie sądu niższej instancji, który na początku marca uznał skargę byłego agenta o pseudonimie TW "Schubert" i nakazał zaczernienie jego prawdziwego nazwiska w materiałach pokazywanych na wystawie w mieście Reichenbach.

Reklama

Sprawa wystawy wywołała w Niemczech gorącą dyskusję o to, czy ochrona dóbr osobistych byłego tajnego współpracownika Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa NRD powinna stać wyżej niż podstawowe prawo do wolności wypowiedzi.

Po marcowym orzeczeniu zakazującym ujawnienia nazwiska byłego tajnego współpracownika, ekspozycję ukazującą działania Stasi wymierzone w Kościoły chrześcijańskie czasowo zamknięto, a jej autorzy odwołali się od orzeczenia.

Za ujawnieniem nazwiska byłego agenta opowiedziała się szefowa federalnego Urzędu ds. Akt Stasi Marianne Birthler. "Zdrada nie podlega ochronie. Ustawodawca wyraźnie zdecydował, że rozliczenie (z komunistyczną przeszłością) nie będzie przebiegać anonimowo" - powiedziała w rozmowie z dziennikiem "Tagesspiegel".

"To, co Stasi uczyniło z życiem ludzkim, było dziełem ludzi, którzy mają twarze oraz nazwiska" - dodała.

Także politycy miejscowej organizacji CDU poparli autorów wystawy i zorganizowali zbiórkę funduszy na sfinansowanie kosztów sądowych.

Z kolei adwokat "Schuberta" domaga się dla swojego klienta takich samych praw, jakimi cieszy się każdy obywatel. Twierdzi, że publiczne ujawnienie jego nazwiska jest równoznaczne z postawieniem pod pręgierzem.

Sąd w Zwickau w swoim wtorkowym orzeczeniu nie rozstrzygnął jednak sporu o to, czy priorytetowe znaczenie ma wolność słowa czy ochrona dóbr osobistych. Podstawą do uchylenia skargi i poprzedniego orzeczenia były jedynie względy formalne.

TW "Schubert" skierował bowiem swój wniosek przeciw miastu Reichenbach oraz lokalnemu stowarzyszeniu, które sponsorowało wystawę. Oba te podmioty nie miały jednak nic wspólnego z treścią ekspozycji i ujawnieniem nazwiska skarżącego.

Według sądu sprawa o naruszenie dóbr osobistych musi zostać rozstrzygnięta w odrębnym procesie. Złożenie odpowiedniego wniosku zapowiedział adwokat powoda.

Od zeszłego tygodnia przechodnią wystawę, przygotowaną przez uczniów oraz byłego pastora z katedry w Zwickau Edmunda Kaebischa, można znów oglądać w mieście Schneeberg w Saksonii.

Dwie całkowicie czarne tablice wśród eksponatów mają symbolizować toczony przed sądem spór z dawnym współpracownikiem NRD-owskich służb. Po wtorkowym orzeczeniu sądu przywrócone mają zostać tablice z materiałami dokumentującymi działalność TW "Schuberta".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: sady | zwickau | NRD | wystawy | Niemcy | nazwiska | nazwisko | stasi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje