Niemcy wydalają amerykańskiego szpiega

Clemens Binninger, przewodniczący niemieckiej komisji parlamentarnej sprawującej nadzór nad wywiadem, zapowiedział dziś, że konsekwencją afery szpiegowskiej będzie wydalenie z Niemiec przedstawiciela amerykańskich służb wywiadowczych w Berlinie.

- Rząd zwrócił się do przedstawiciela agencji wywiadowczych USA w Niemczech o opuszczenie kraju - powiedział Binninger dziennikarzom i dodał, że jest to reakcja na "brak pomocy w wyjaśnianiu różnych zarzutów, począwszy od NSA (Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA), po najnowsze incydenty".

Reklama

W Niemczech wielkie oburzenie wywołały rewelacje byłego współpracownika NSA Edwarda Snowdena, dotyczące globalnej inwigilacji elektronicznej prowadzonej przez tę agencję, łącznie z podsłuchiwaniem telefonu kanclerz Angeli Merkel.

Merkel podkreśliła w czwartek, zapytana o dwa domniemane przypadki szpiegostwa dla USA, ujawnione ostatnio w Niemczech, że "szpiegowanie sojuszników, to strata energii".

- Mamy tak wiele problemów, powinniśmy koncentrować się na ważnych sprawach - dodała na konferencji prasowej w Berlinie z premierem Mołdawii Iurie Leancą.

Kanclerz podkreśliła, że do priorytetów powinno należeć zajmowanie się wyzwaniami w Syrii i walka z terroryzmem. Wskazała też na potrzebę umacniania zaufania między sojusznikami.

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje