Niemiecka prasa: Najbardziej polityczny Zjazd Katolików

W Muenster zakończył się Zjazd Katolików. Wzięły w nim udział dziesiątki tysięcy ludzi z Niemiec i z zagranicy. Niemieckie gazety obszernie komentują wydarzenie.

Regionalny dziennik "Rheinpfalz" z Ludwigshafen pisze: "Jeszcze dwa lata temu w Lipsku można było odnieść wrażenie że chrześcijanie mają przesyt politycznych debat. Pokój - był tematem najwyżej dla niektórych zbawców świata. Dla odmiany w Muenster brali oni udział w dyskusji. W łonie Kościoła wrze i dochodzi do przełomu. Spada liczba wiernych, także uczestników nabożeństw, zamykane są kościoły i sprzedawane. Z braku księży powstają wielkie parafie XXL. Jednak wiele osób świeckich ma nadzieję, że za papieża Franciszka coś się zmieni, przykładowo w kwestii wyświęceń żonatych mężczyzn, diakonatu kobiet lub w ruchu ekumenicznym".

Reklama

Gazeta "Westfälische Nachrichten" stwierdza: "Okazuje się, że myśl przewodnia wywołała, dzięki aktualnej politycznej sytuacji, wyczuwalne zainteresowanie i zaangażowane debaty nt. przyszłości chwiejącej się Europy, pełnego konfliktów świata i erodującego w części ogółu chrześcijan. Na forach i podiach walczono o rozwiązania".

Koloński dziennik "Kölner Stadt-Anzeiger" konstatuje: "To był od dłuższego czasu najbardziej zaangażowany i jednocześnie najbardziej radosny, ożywiony, politycznie rozbudzony i kościelnie rozstrzygający zjazd katolików. Nie ma wątpliwości, że aktualne kryzysy wzmocniły podczas zjazdu nakaz . Chrześcijanie pokazali w Muenster, że polityka nie jest im obojętna. Obecne czasy są zbyt trudne, aby katolicyzm uprawiać w imię dobrego samopoczucia. Są zbyt burzliwe, jak na zobojętniały kościół, który uzdrowienia szuka w tradycjonalizmie. W Muenster były wszechobecne żądania podniesienia temperatury działania i to zarówno w przypadku ruchu ekumenicznego jak i dopuszczenia kobiet do święceń".

Bawarski dziennik "Passauer Neue Presse" uważa, że "dziwny sojusz osób świeckich i rozmaitych biskupów, którzy uznali, że zarządzenie premiera Bawarii Soedera prowadzi do podziałów, było czym innym niż . Jeśli chrześcijanie nie potrafią się już cieszyć z tego, że chrześcijański polityk w landzie o chrześcijańskich tradycjach opowiada się za symbolem krzyża, oznacza to, że coś jest nie tak. Podążanie za czerwono-zielonym duchem czasu wcale nie jest dowodem moralnej przewagi".

Redakcja polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy