Nieoficjalne kontakty na linii USA-Rosja? "To norma w polityce"

"Nieoficjalne kontakty to norma w międzynarodowej polityce" - powiedział w sobotę doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego H.R. McMaster, zapytany o doniesienia prasy w sprawie rozmów doradcy i zięcia Donalda Trumpa Jareda Kushnera z Rosjanami.

McMaster, który towarzyszył Trumpowi w Taorminie na Sycylii na szczycie G7, odmówił szczegółowego wypowiadania się o kontaktach Kushnera.

Reklama

Zapytany, czy zaniepokoiłoby go, gdyby przedstawiciel administracji USA usiłował ustanowić kanał nieoficjalnej komunikacji z rosyjską ambasadą lub z Kremlem, odpowiedział: "Nie". "Prowadzimy komunikację nieoficjalnymi kanałami z wieloma krajami. Ogólnie mówiąc, pozwala to na komunikowanie się w sposób dyskretny i nie daje przedwczesnego dostępu do żadnych treści czy rozmów, więc administracja się tym nie niepokoi" - powiedział McMaster.

Również obecny w Taorminie prezydencki doradca ds. gospodarki Gary Cohn odmówił komentowania doniesień dotyczących Kushnera.

W zeszłym tygodniu agencja Reutera informowała, że propozycja utworzenia nieoficjalnego kanału komunikacji między Rosją a zespołem Donalda Trumpa ds. przejęcia władzy padła w rozmowie między poprzednikiem McMastera, Michaelem Flynnem, a rosyjskim ambasadorem w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem. W piątek "Washington Post" podał, że w rozmowie tej uczestniczył Kushner.

Według "WP", który powołuje się na treść przechwyconej i analizowanej przez służby USA rozmowy Kislaka z Moskwą, spotkanie to odbyło się w grudniu 2016 roku, czyli na miesiąc przed zaprzysiężeniem Trumpa na prezydenta, w należącym do niego wieżowcu Trump Tower w Nowym Jorku. Kushner miał zaproponować, by rozmowy w sprawie ustanowienia kanału komunikacji odbywały się w rosyjskich obiektach dyplomatycznych; jak pisze gazeta, najprawdopodobniej miało to utrudnić śledzenie ich przebiegu.

Według "New York Timesa" kanał komunikacji miał służyć omawianiu m.in. spraw związanych z wojną w Syrii, ale ostatecznie nigdy nie powstał.

W czwartek amerykańska telewizja NBC poinformowała, że Kushner został objęty śledztwem FBI w sprawie kontaktów z Rosją; dochodzenie to ma sprawdzić prawdziwość pogłosek o ingerowaniu Rosji w ubiegłoroczne wybory prezydenckie na korzyść Trumpa i powiązań tego kraju ze sztabem wyborczym Trumpa.

Według źródeł "WP" 36-letni Kushner jest w posiadaniu "istotnych informacji" dotyczących tego śledztwa. Podkreślono, że nie oznacza to jednak, iż Kushner podejrzany jest o jakiekolwiek naruszenie prawa.

Trump stanowczo odpiera jakiekolwiek zarzuty o kontakty z Rosją a śledztwo określił jako "największe polowanie na czarownice w historii Ameryki". Później jednak sam podsycił spekulacje na ten temat, zwalniając dyrektora FBI Jamesa Comeya, który kierował tym śledztwem.

Resort sprawiedliwości USA powołał w ostatnim czasie byłego dyrektora FBI Roberta Muellera na specjalnego prokuratora, który zajmie się nadzorowaniem tego dochodzenia.

Kushner, który jest mężem córki Trumpa, Ivanki, nie wypowiadał się dotychczas na ten temat publicznie. Jego adwokat Jamie Gorelick poinformował jednak, że zgodził się on zeznawać na temat swych domniemanych kontaktów z przedstawicielami Rosji przed senacką Komisją ds. Wywiadu. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje