"NYT": Najważniejsza mowa Obamy od 2001 r. o końcu wiecznej wojny

Czwartkowe przemówienie prezydenta USA Baracka Obamy poświęcone polityce antyterrorystycznej i zapowiadające "koniec wiecznej wojny" było najważniejszym wystąpieniem w tej sferze od ataków na USA w 2001 r. - ocenia "New York Times".

"Po raz pierwszy prezydent jasno i wyraźne powiedział, że stan permanentnej wojny, który rozpoczął się przed dwunastu laty, uderza w demokrację i musi zakończyć się w nieodległej przyszłości - pisze nowojorski dziennik w komentarzu redakcyjnym.

Reklama

"Obama powiedział światu, że USA muszą powrócić do stanu, w którym przeciwdziałanie terroryzmowi realizowane jest tak, jak to zawsze było przed 2001 r., głównie przy pomocy organów ścigania i agencji wywiadowczych. Taka zmiana jest kluczowa dla zachowania systemu demokratycznego i rządów prawa, o które Stany Zjednoczone walczą oraz dla poprawienia ich bardzo nadszarpniętego wizerunku na świecie" - podkreśla "NYT".

Gazeta zwraca uwagę, że również po raz pierwszy prezydent przyznał, iż nakazał zabicie amerykańskiego obywatela - Anwara al-Awlakiego - w ataku samolotu bezzałogowego oraz że podczas niego nieumyślnie zginęło trzech innych Amerykanów, w tym 16-letni syn Awlakiego.

"NYT" zauważa, że Obama, który za skuteczną walkę z terroryzmem uznał wykorzystanie bezzałogowych samolotów do namierzania i eliminowania terrorystów, zapowiedział jednocześnie znaczące zmiany w tym programie. "Żałujemy, że Obama nie zobowiązał się do policzenia cywilów, którzy zginęli w atakach dronów, ani do jakiejś formy odszkodowania. Powinien to zrobić" - pisze gazeta. W ocenie "NYT" "niepokojące jest również", że reguły dotyczące przyszłych ataków, których przygotowanie na piśmie Obama zlecił swej administracji, będą zawarte w tajnych dokumentach.

Konserwatywny "Washington Post" w komentarzu zatytułowanym "Obama odnawia swą strategię antyterrorystyczą" przyznaje, że co prawda prezydent dokonał "samooceny, korekty kursu i zaproponował dalszą ścieżkę" zmian, lecz "pozostawił bez odpowiedzi kilka kluczowych spraw", w tym m.in. kwestię więzienia Guantanamo na Kubie.

"Są środki, które Obama może podjąć, nawet bez zgody Kongresu, żeby niektórzy ze 166 więźniów przebywających wciąż w Guantanamo mogli powrócić do swych krajów. Jego obietnica zwiększenia wysiłków w tej sprawie jest mile widziana" - przyznaje "WP". Jednocześnie zastrzega, że Obama nie zaproponował konkretnych rozwiązań: "Przyznał (...), że niektórzy więźniowie są zbyt niebezpieczni, lecz niemożliwy będzie ich proces przed sądem, wciąż nie zaproponował jednak rozwiązania tego problemu poza zapewnieniem, że zostanie on rozwiązany".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje