Obama: Ten konflikt o władzę stanowi zagrożenie dla USA

Konflikt o władzę i dostęp do surowców w Libii nadal stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA - ocenił w poniedziałek prezydent Barack Obama. Jeden z libijskich parlamentów zawiesił udział w rozmowach ws. zakończenia kryzysu politycznego.

Obama wysłał do Kongresu oficjalne pismo, w którym o kolejny rok przedłużył stan zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA w związku z sytuacją w Libii. "Sytuacja w Libii nadal stanowi niezwykłe i nadzwyczajne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych" - napisał.

Reklama

Libia wciąż jest pogrążona w chaosie, który zapanował, gdy obalono i zabito w 2011 roku dyktatora Muammara Kadafiego. W kraju są obecnie dwa nieuznające się parlamenty i dwa rządy toczące spór o władzę. Parlament w Trypolisie, Powszechny Kongres Narodowy, sprzyja radykalnym islamistom. Nieislamistyczna Izba Reprezentantów przeniosła się do Tobruku na wschodzie kraju, po opanowaniu stołecznego Trypolisu przez ugrupowanie zbrojne o nazwie Świt Libii. Parlament ten został wyłoniony w wyniku wyborów z czerwca 2014 r. i jest uznawany przez społeczność międzynarodową.

Izba Reprezentantów w poniedziałek opowiedziała się za zawieszeniem udziału w rozmowach w sprawie zakończenia kryzysu politycznego, prowadzonych pod egidą ONZ. Kolejna runda negocjacji miała się odbyć w tym tygodniu w Maroku.

Rzecznik Izby Faradż Haszim jako powód zawieszenia rozmów podał samobójcze zamachy w mieście Al-Kubba na wschodzie kraju, w których w piątek zginęło 45 osób. Do ataków przyznali się bojownicy deklarujący lojalność wobec Państwa Islamskiego (IS).

"Druga strona nie potępiła wybuchu w Kubbie i nie uznaje, że na jej terytoriach działają terroryści" - powiedział Haszim. Jego zdaniem w rozmowach brakuje też konkretnej wizji.

Na wschodzie kraju rośnie sprzeciw wobec negocjacji. Niektórzy deputowani oskarżają Świt Libii o powiązania z radykalnymi islamistami. Świt Libii temu zaprzecza.

W piątek kilkaset osób wyszło na ulice Bengazi, największego miasta na wschodzie kraju, by domagać się zakończenia rozmów. Palono flagi Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, oskarżając te kraje o wspieranie ugrupowań islamistycznych.

Chcący zachować anonimowość deputowany Izby Reprezentantów powiedział, że powodem zawieszenia rozmów są obawy przed presją za strony społeczności międzynarodowej, by w przyszłym rządzie jedności znaleźli się islamiści. ONZ próbuje utworzyć taki rząd, by zakończyć podziały polityczne w Libii.

Parlament w Trypolisie poinformował, że popiera kontynuowanie dialogu, który rozpoczął się we wrześniu ub.r. w mieście Ghadamis na północnym zachodzie kraju.

Oba libijskie parlamenty są popierane przez brygady bojowników, które najpierw pomogły obalić Kadafiego, ale następnie zwróciły się przeciwko sobie. W konflikt zamieszane są różne plemiona, dawni żołnierze Kadafiego, islamistyczni bojownicy i siły federalistyczne - tłumaczy Reuters. Grupy te rywalizują obecnie o władzę polityczną i o kontrolę nad bogatymi zasobami ropy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje