Obama zapewnia: Jestem chrześcijaninem

Prezydent Barack Obama, w którego religijność wielu Amerykanów wątpi, podkreślił, że jest człowiekiem głęboko wierzącym. Powiedział też, że modli się o pomyślne zakończenie kryzysu w Egipcie.

Na tzw. Krajowym Śniadaniu Modlitewnym w Waszyngtonie - tradycyjnym dorocznym spotkaniu polityków i przywódców religijnych - Obama wygłosił bardzo osobiste przemówienie, w którym powiedział, że był wychowany w duchu nie religijnym, i opisał swoją drogę do wiary.

Reklama

Przypomniał, że jego ojciec był człowiekiem niewierzącym, a matka przejawiała "sceptycyzm wobec zorganizowanej religii" i rzadko zabierała go do kościoła. Dodał jednak: "była jedną z najbardziej uduchowionych osób, jakie znałem".

Powiedział, że jego najwcześniejszą inspiracją do zaangażowania się w życiu publicznym byli religijni przywódcy murzyńskiego ruchu walki o prawa obywatelskie, z pastorem Martinem Lutherem Kingiem na czele.

Kiedy Obama mieszkał w latach 80. i 90. w Chicago, związał się tam z kościołem afroamerykańskim kierowanym przez kontrowersyjnego pastora Jeremiaha Wrighta, wyznawcę "teologii wyzwolenia".

Na czwartkowym śniadaniu modlitewnym prezydent podkreślił, że głęboko wierzy w Boga i że religia chrześcijańska dodaje mu siły w sprawowaniu urzędu.

- Kiedy budzę się rano, czekam na Pana i proszę, by dał mi siłę, abym czynił słuszne rzeczy dla naszego kraju i jego narodu - powiedział. Dodał, że codziennie oddaje się medytacjom i często zaprasza do Białego Domu duchownych, aby z nimi rozmawiać i wspólnie się modlić.

Chwilami wpadał w ton lekki i autoironiczny, kiedy mówił: "Pozwólcie mi powiedzieć, że te dwa ostatnie lata pogłębiły jeszcze moją wiarę".

Słowa te zebrani przyjęli śmiechem. Była to bowiem aluzja do trudności sprawowania władzy w okresie kryzysu ekonomicznego i recesji oraz wrogiej kampanii republikańskiej opozycji przeciw Obamie.

Obama rzadziej pokazuje się w kościele w Waszyngtonie niż niektórzy jego poprzednicy w Białym Domu. Dało to ultrakonserwatystom pretekst do atakowania go jako zakamuflowanego ateisty.

W sondażu ośrodka Pew Forum w sierpniu ub.r. aż 43 procent Amerykanów powiedziało, że nie wie, jakiego Obama jest wyznania. Tylko jedna trzecia uważa go za chrześcijanina.

Z innych badań opinii wynikało, że znaczny odsetek społeczeństwa uważa go za muzułmanina.

Ojciec prezydenta, imigrant z Kenii, pochodził z muzułmańskiej rodziny. Obama w dzieciństwie kilka lat spędził z matką w Indonezji, kraju muzułmańskim, chociaż o świeckim ustroju politycznym.

W wystąpieniu na Śniadaniu Modlitewnym Obama poświęcił też kilka słów Egiptowi.

- Modlimy się, żeby przemoc w Egipcie się zakończyła, żeby prawa i aspiracje narodu egipskiego zostały zrealizowane i żeby lepsze dni zawitały do Egiptu i do całego świata - powiedział.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Barack Obama

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy