Odetną dżihadystów od bojowników z Europy?

Wspierane przez USA siły rebelianckie kontrolują obecnie 40 proc. terytorium miasta Manbidż w prowincji Aleppo, na północy Syrii, które od 2014 r. jest w rękach dżihadystów z Państwa Islamskiego - podało w niedzielę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Syryjskie Siły Demokratyczne (FDS), czyli arabsko-kurdyjskie siły rebeliantów, wspierane z powietrza przez międzynarodową koalicję dowodzoną przez USA, zdobyły terytoria we wschodnich częściach Manbidżu. W ostatnich tygodniach czyniono drobne postępy głównie w zachodniej części miasta - informowało Obserwatorium.

Reklama

Manbidż leży ok. 40 km od tureckiej granicy. Trwająca ofensywa przeciwko dżihadystom w Manbidżu rozpoczęła się 31 maja. Pod koniec czerwca Syryjskie Siły Demokratyczne wkroczyły od południa do części miasta. Celem tej operacji wojskowej jest przede wszystkim ograniczenie dostępu IS do syryjskiego terytorium wzdłuż tureckiej granicy, które od dawna wykorzystywane jest jako baza logistyczna do przemieszczania zagranicznych bojowników z i do Europy.

Jednocześnie Obserwatorium wcześniej informowało, że w okolicach Manbidżu w nalotach koalicji w ostatnich tygodniach zginęło co najmniej kilkudziesięciu cywilów. Centralne Dowództwo wszczęło formalne śledztwo w tej sprawie. Według szacunków agencji AFP koalicja, która prowadzi naloty na pozycje dżihadystów od sierpnia 2014 roku, oficjalnie uznała do tej pory ponad 50 ofiar cywilnych swoich operacji w Syrii i Iraku - co zawsze jest poprzedzone długim śledztwem.

Koalicję oskarża się o zaniżanie liczby ofiar śmiertelnych. Zgodnie z szacunkami Obserwatorium, które ma siedzibę w Wielkiej Brytanii i opiera się na relacjach informatorów w Syrii, w jej nalotach śmierć poniosło w sumie ok. 600 cywilów, w tym ponad 130 dzieci.

Dowiedz się więcej na temat: dżihadyści | Syria

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje