Onyszkiewicz o Stoltenbergu: To dobry prognostyk

Były szef MON Janusz Onyszkiewicz podkreśla, że sekretarz generalny NATO nie ma głosu decydującego, choć jego wypowiedzi z pewnością odzwierciedlają nastroje wojskowych.

- Trudno było oczekiwać od Jensa Stoltenberga jakichś konkretów, on w swojej funkcji sekretarza generalnego jest związany decyzjami, które zapadają, a w sprawie wdrażania ustaleń z Newport konkretów jeszcze nie ma - powiedział Onyszkiewicz, który obecnie jest przewodniczącym Rady Wykonawczej Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego.

Reklama

Zwrócił zarazem uwagę, że w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Stoltenberg "bardzo wyraźnie zasugerował, że sprzęt będzie lokowany w naszej części Europy i dowództwo - nie tylko ewentualnej "szpicy", ale w ogóle ewentualnych operacji na ograniczoną skalę - na skalę korpusu czy dwóch - będzie znajdowało się w Szczecinie".

- To dobry prognostyk, jeśli chodzi o spełnienie naszego starego postulatu, ażeby Korpus Północ-Wschód podnieść do rangi korpusu o wysokiej gotowości bojowej - przypomniał Onyszkiewicz.

- Myślę, że to, co powiedział o roli Korpusu i jego dowództwa, odzwierciedla nie wyłącznie jego pogląd, lecz pewne nastroje i atmosferę, jakie panują w kręgach wojskowych w NATO, w SHAPE - dowództwie wojskowym, które ma przygotować konkretne propozycje na spotkania ministrów spraw zagranicznych, a później ministrów obrony - dodał.

- On oczywiście ma pewien wpływ na to, w jakim kierunku te propozycje pójdą, ale nie ma głosu rozstrzygającego. Dobrze jest jednak mieć go po swojej stronie, a wydaje się, że mamy - zaznaczył Onyszkiewicz.

Nawiązując do zaniepokojenia rozwojem wypadków w Iraku i Syrii, co także było tematem spotkań Stoltenberga w Warszawie, Onyszkiewicz zwrócił uwagę, że "nie tylko w krajach bardziej związanych z Bliskim Wschodem, jak chociażby Francja, ale także w takich krajach jak Dania uwrażliwienie na to, co się dzieje w Syrii, jest bardzo wysokie".

- W Danii uważa się, że to zagrożenie jest większe niż to, które może się pojawić ze Wschodu. A to ze względu na to, że znacząca - zważywszy wielkość kraju - liczba obywateli Danii walczy po stronie Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, i jest obawa, że jeżeli wrócą, będą starali się przynieść płomień dżihadu - dodał.

Podkreślił, że NATO nie może zostawić tego problemu wyłącznie Stanom Zjednoczonym, "ale musi się temu bacznie przyglądać i ewentualnie wesprzeć rozmaite działania".

Po spotkaniu ze Stoltenbergiem prezydent Bronisław Komorowski mówił, że trzeba szukać perspektyw poprawy relacji z Rosją, jednak pierwszoplanowym zadaniem jest umacnianie sojuszu i wspieranie Ukrainy.

Onyszkiewicz przypomniał, że Norwegia "chociaż jest uwrażliwiona na niebezpieczeństwa ze Wschodu, ma dobrą, i to stosunkowo niedawną, tradycję regulowania spraw z Rosją w drodze negocjacji - chociażby rozgraniczenie stref ekonomicznych w rejonie Arktyki".

- Można zrozumieć, że Stoltenberg, który dwukrotnie był premierem Norwegii, uważa, ze nie można zamykać możliwości rozmów z Rosją, ale bardzo cenne jest to, że uważa, że tych możliwości na razie nie ma, póki Rosja pokazuje takie oblicze, jakie widzimy na Ukrainie - podkreślił były minister obrony.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje