ONZ: Coraz więcej kobiet-zamachowców

ONZ zwróciła uwagę we wtorek na "alarmujący wzrost" liczby zamachów bombowych, do których dżihadyści z Boko Haram w północno-wschodniej Nigerii wykorzystują dziewczęta i kobiety.

Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF) poinformował, że w tylko w ciągu pięciu miesięcy tego roku odnotowano 27 zamachów samobójczych, w porównaniu z 26 w ciągu całego ubiegłego roku. Według UNICEF trzy czwarte tych ataków przeprowadziły kobiety i dzieci, przy czym dziewczynki w wieku mniej więcej od 7 do 17 lat od lipca przeprowadziły dziewięć samobójczych zamachów.

Reklama

Przedstawicielka UNICEF w Nigerii Jean Gough podkreśliła, że "dzieci są z premedytacją wykorzystywane przez dorosłych w najbardziej odrażający sposób". - Są one przede wszystkim ofiarami, a nie sprawcami - zaznaczyła.

Organizacja obawia się też, że dzieci mogą być teraz postrzegane jako "potencjalne zagrożenie", co naraża je na groźbę linczu.

Liczba dzieci i kobiet uprowadzonych przez Boko Haram nie jest znana. UNICEF szacuje, że w wyniku trwającej od sześciu lat islamskiej rebelii przesiedlonych zostało 743 tys. dzieci, a ok. 10 tys. zostało oddzielonych od rodzin.

W czasie trwającej od kilku tygodni ofensywy nigeryjskiej armii w lesie Sambisa, będącym bastionem Boko Haram, z rąk porywaczy uwolniono w sumie ok. 700 kobiet i dzieci. Reporterzy widzieli tylko 275 zakładników przewiezionych na początku maja do obozu dla uchodźców, a potem, w ubiegłym tygodniu, w inne miejsce.

Nigeryjskie służby alarmowały w niedzielę, że 70 proc. z tej grupy stanowią dzieci poniżej pięciu lat, a w przypadku ok. 60 z nich niemożliwe jest zidentyfikowanie ich rodzin.

Założona w 2002 roku organizacja Boko Haram początkowo stawiała sobie za cel walkę z zachodnią edukacją. W 2009 roku rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii lub przynajmniej jej części w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu. W wyniku islamistycznej rebelii w najludniejszym kraju Afryki zginęło wiele tysięcy osób.

Szef Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Peter Maurer mówił w ubiegłym tygodniu, że rebelia islamistów pozostawiła "przerażonych ludzi bez domów, dobytku, dochodu ani możliwości zapewnienia edukacji dzieciom".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje