ONZ: Do 2100 będzie nas niemal 11 miliardów

Liczba mieszkańców Ziemi do końca obecnego wieku zbliży się do 11 miliardów - wynika z badania naukowców, przeprowadzonych dla ONZ. To około 800 mln (8 proc.) więcej, niż zapowiadały wcześniejsze prognozy z 2011 r., w które podawały liczbę 10.1 miliarda.

Informacje te przekazano w czwartek na konferencji ONZ dotyczącej perspektyw populacji na Ziemi.

Wynika z nich, że prognozowany wzrost ludności będzie miał największy związek z sytuacją w Afryce. Zdaniem ekspertów ONZ współczynnik urodzeń wciąż jest tam wyższy, niż dotychczas przewidywano. Obecnie Afryka ma ok. 1,1 mld mieszkańców. Do końca wieku ich liczba ma się powiększyć niemal czterokrotnie, sięgając 4,2 mld.

Reklama

Nowe oszacowania ONZ powstały dzięki wykorzystaniu metod statystycznych opracowanych przez eksperta w dziedzinie socjologii i statystyki, prof. Adriana Raftery'ego z Center for Statistics and the Social Sciences na University of Washington. Wraz z zespołem udoskonalił on stosowane dotychczas metody prognozowania płodności, dzięki czemu aktualizuje ONZ-owskie dane i przewiduje odległe skutki zmian płodności populacji Afryki. Ostatnie takie opracowania pochodzą sprzed dwóch lat.

W innych częściach świata nie będzie aż tak dużych zmian populacyjnych - przewidują badacze. Europejczyków nieznacznie ubędzie, gdyż nadal rodzi się ich mniej, niż umiera. Na innych kontynentach ludności nieznacznie przybędzie, m.in. w związku z wydłużeniem oczekiwanej dalszej długości trwania życia - tłumaczy Raftery.

Jak dodał, na razie nie widać końca potencjalnego wzrostu liczby ludzi na Ziemi. Badacz zaznacza, że temat ten stał się w ostatnich latach nieco mniej popularny, ustępując problemom ocieplenia i globalnego ubóstwa. Obie te kwestie mają jednak ścisły związek z pęczniejącą populacją - zauważył ekspert.

"Nowe wyniki badań pokazują, że aby poradzić sobie z nagłym wzrostem liczby ludności Afryki, należy zrewidować politykę, m.in. związaną z lepszym dostępem do planowania rodziny i edukacją dziewcząt na coraz większą skalę" - podkreśla Raftery.

ONZ podaje zwykle swoje prognozy w wariancie maksymalnym i minimalnym wychodząc z założenia, że statystycznie kobiety mogą mieć 0,5 dziecka więcej lub mniej, niż wynika z nawet najdokładniejszych prognoz. Taki system obliczeń zostawia jednak spory margines niepewności. Właśnie dlatego minimalna i maksymalna liczba potencjalnych mieszkanców Ziemi, określana przez naukowców, może wynieść nawet od 7 mld do niemal 17 mld.

Metoda naukowców z UW pozwala zmniejszyć tę niepewność i związana z tym rozpiętość widełek. Można więc mówić, że do końca wieku ludzi na Ziemi będzie od 9 mld do 13 mld - podkreśla Raftery.

W 2011 r. na Ziemi żyło 7 mld. osób. Granica 6 mld została przekroczona w 1999 r.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje