"Operacja w Afrinie rozpoczęła się ostrzałem przez granicę"

"Turecka operacja w kontrolowanym przez Kurdów regionie Afrin na północy Syrii 'de facto' rozpoczęła się ostrzałem przez granicę, ale na razie żadne wojska tam nie wkroczyły" - poinformował w piątek minister obrony Turcji Nurettin Canikli.

"Jeśli mówię, że (operacja) 'de facto' rozpoczęła się, nie chcę, aby to było źle zrozumiane; rozpoczęła się bez przekroczenia granicy (przez tureckie wojska)" - sprecyzował minister.

Reklama

Kamerzysta telewizji Reutera nagrał, jak w piątek rano tureckie siły przeprowadzały ostrzał artyleryjski z wioski Sugedigi w kierunku Afrin, kurdyjskiej enklawy w prowincji Aleppo na północnym zachodzie Syrii.

W wywiadzie dla tureckiej telewizji informacyjnej AHaber szef resortu obrony powiedział również, że Turcja pracuje nad systemami przeciwdziałania pociskom przeciwpancernym wykorzystywanym przez kurdyjskie milicje o nazwie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), które są ramieniem zbrojnym głównego ugrupowania syryjskich Kurdów, Partii Unii Demokratycznej (PYD).

"Wszystkie siatki i elementy terrorystyczne w północnej Syrii zostaną wyeliminowane. Nie ma innego wyjścia" - oświadczył Canikli.

Przez ostatnie dni zarówno YPG, jak i tureckie siły działające na terytorium Syrii oskarżały się nawzajem o prowadzenie ostrzału w okolicach Afrin. YPG poinformowały w piątek, że tureckie siły wystrzeliły około 70 pocisków na kurdyjskie wioski w Afrinie; bombardowanie rozpoczęło się około północy - podał Reuters.

W czwartek syryjskie władze ostrzegły, że ewentualna operacja wojsk tureckich w Afrinie zostanie uznana za akt agresji i pogwałcenie prawa międzynarodowego. Reżim Baszara el-Asada zapowiedział, że zamierza strącać tureckie samoloty przeprowadzające ataki na terytorium Syrii.

Kurdowie opanowali znaczne obszary w północnej Syrii po wybuchu zbrojnej rebelii przeciwko reżimowi Asada w 2011 roku. Strefa wpływów milicji YPG i ich sojuszników rozszerzyła się po tym, jak dołączyli oni do sił USA, aby zwalczać dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS), aczkolwiek - jak zastrzega Reuters - Waszyngton sprzeciwia się ich planom autonomicznym.

Zapowiadana przez Ankarę ofensywa to przedłużenie podjętej przez Turcję w 2016 roku operacji "Tarcza Eufratu" na północy Syrii, która miała na celu walkę z IS i powstrzymanie kolejnych podbojów kurdyjskich bojowników w tamtym regionie. Obecnie tureckie siły są rozmieszczone po obu stronach regionu Afrin, na terenach kontrolowanych przez syryjską zbrojną opozycję.

Celem ofensywy na Afrin - jak zapowiadał niedawno prezydent Recep Tayyip Erdogan - jest "usunięcie elementów terrorystycznych" z południowej granicy Turcji.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje