Oskarżony: Dzieła skradzione w Holandii nie zostały zniszczone

Główny oskarżony w sprawie głośnej kradzieży bezcennych obrazów z holenderskiego muzeum, Radu Dogaru, oświadczył we wtorek przed sądem w Bukareszcie, że dzieła nie zostały zniszczone. Zarzucił muzeum Kunsthal w Rotterdamie zaniedbania w kwestii bezpieczeństwa.

- Obrazy z pewnością nie zostały zniszczone. Nie wiem, gdzie są, ale myślę, że zostały sprzedane - powiedział Dogaru, który przyznał się do kradzieży siedmiu płócien w nocy z 15 na 16 października 2012 roku; cała operacja miała mu zająć zaledwie trzy minuty.

Reklama

Rumun, sądzony z pięcioma domniemanymi wspólnikami, oświadczył, że kiedy kradł obrazy był przekonany, że są to falsyfikaty. - Nie mogłem uwierzyć, że można tam tak po prostu wejść. System bezpieczeństwa praktycznie nie istniał. Drzwi były zamknięte, ale nie zablokowane. Wystarczył zwykły śrubokręt - opowiadał.

Powiedział następnie, że po jego aresztowaniu, na początku tego roku, jego matka, Olga, współoskarżona w tej samej sprawie, przekazała łupy pewnemu Ukraińcowi. Nazwisko tego mężczyzny i jego adres napisał na karteczce, którą przekazał sędziom.

W czasie przerwy w posiedzeniu sądu adwokat Catalin Dancu powiedział dziennikarzom, że podczas kradzieży jego klient mógł liczyć na pomoc niezidentyfikowanej osoby w holenderskim muzeum.

Olga Dogaru mówiła wcześniej śledczym, że spaliła obrazy, aby pozbyć się dowodów przeciwko jej synowi, ale potem wycofała się z tej wersji. Jednak ekspertyza prowadzona przez rumuńskich ekspertów w lipcu wykazała, że w popiołach znalezionych w domu rodziny Dogaru w rumuńskiej wiosce Carcaliu znajdowały się pozostałości trzech obrazów olejnych i gwoździe pochodzące z XIX wieku. Dogaru przekonywał, że mogą to być pozostałości ogrodzenia, w który wbite były ręcznie robione gwoździe, albo XIX-wiecznych ikon, które znajdowały się w domu rodzinnym.

Rumun powiedział też we wtorek, że proponował holenderskiej prokuraturze zwrot pięciu obrazów, ale Holendrzy odrzucili tę ofertę, domagając się zwrotu wszystkich siedmiu płócien.

Następne posiedzenie sądu zaplanowano na 19 listopada.

Skradzione dzieła, warte dziesiątki milionów euro, to: "Most Waterloo" oraz "Most Charing Cross" impresjonisty Claude'a Moneta, "Głowa Arlekina" Pabla Picassa, "Czytająca dziewczyna w bieli i żółci" współtwórcy fowizmu Henri Matisse'a, "Kobieta z zamkniętymi oczami" jednego z najwybitniejszych brytyjskich malarzy współczesnych Luciana Freuda, "Kobieta przed otwartym oknem" postimpresjonisty Paula Gauguina (zwana też "Narzeczoną") oraz "Autoportret" Meijera de Haana.

Dowiedz się więcej na temat: kradzież | kradzieże | próba kradzieży

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje