Ostra kampania przed szkockim referendum

W Szkocji trwa ostra kampania przed referendum niepodległościowym. Zwolennicy i przeciwnicy zerwania unii z Anglią, organizują w ten weekend setki imprez. Notowania obu obozów są tak zbliżone, że trudno przewidywać wynik głosowania, które odbędzie się w czwartek 18 września.

Po wykluczeniu niezdecydowanych, średni wynik sześciu sondaży z ostatnich kilku dni daje 51 procent obozowi "Razem Lepiej", a 49 procent kampanii "Tak dla Niepodległości". Jeszcze mniejsza jest różnica w sondażu niedzielnego "Sunday Timesa" - 50,6 do 49,4 procent.

Reklama

Obie strony rzuciły do kampanii wszystkie siły. Lider szkockich nacjonalistów, premier rządu w Edynburgu Alex Salmond wytyka przeciwnikom niepodległości negatywną kampanię straszącą Szkotów konsekwencjami zerwania unii. - Ludzie chcą słuchać o pozytywnej wizji przyszłości Szkocji. My stoimy na tym gruncie i na tym gruncie wygrywamy - przekonywał Alex Salmond w BBC. Ale liderka szkockich konserwatystów Ruth Davidson mówiła: "Widać, że cicha większość zaczyna znajdować swój głos na tych ostatnich etapach".

Pewne jest jednak tylko jedno, że tak szerokiej debaty politycznej nie było w Szkocji od czasu unii z Anglią w 1707 roku, kiedy - tak jak dziś - argumentem przeciwko odrębnej państwowości była groźba bankructwa kraju.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje