Palestyńczyk zadeptany na śmierć

Palestyński mężczyzna zginął na jednym z punktów kontrolnych na Zachodnim Brzegu. 59-latek został zadeptany przez tłum na zatłoczonym checkpoincie, przez który przechodzili ludzie jadący do pracy.

Do zdarzenia doszło w pobliżu miasta Tulkarem w północnej części Autonomii Palestyńskiej. Według świadków, na których powołuje się palestyńska agencja prasowa Ma’an, mężczyzna został zadeptany przez tłum, próbujący przedostać się przez checkpoint. Wszyscy spieszyli się do pracy.

Reklama

Punkt kontrolny w pobliżu Tulkarem to jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc oddzielających tereny palestyńskie od izraelskich. Dziennie przekracza go 10 tysięcy osób, a Palestyńczycy skarżą się, że izraelskie wojsko bardzo powoli dokonuje wszystkich procedur bezpieczeństwa.

Organizacje praw człowieka alarmują, że na wielu izraelskich punktach panują nieludzkie warunki, a Palestyńczycy często muszą przez kilka godzin w ścisku oczekiwać na kontrolę. 

- Widzieliśmy nieraz osłabionych ludzi, którzy mogą stracić przytomność. Jeśli taka osoba jest z przodu kolejki, a za nią stoi tysiąc osób, to nie ma sposobu, żeby wyjść, jest uwięziona - mówi Polskiemu Radiu Julia Land ze Światowej Rady Kościołów, organizacji, która monitoruje sytuację na checkpointach.

W Autonomii Palestyńskiej działa obecnie 59 stałych izraelskich punktów kontrolnych. Izrael tłumaczy, że wprowadził takie procedury ze względów bezpieczeństwa.

Wojciech Cegielski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy