Parlament nie zajął się sprawą Tymoszenko

Ukraiński parlament nie zajął się w czwartek sprawą uwolnienia byłej premier Julii Tymoszenko, przekładając posiedzenie na piątek, a wysłannicy UE Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox jako ostateczny termin podjęcia decyzji w tej kwestii wskazali najbliższą środę.

Jako przyczynę odłożenia debaty nad projektami ustaw zezwalających na wyjazd na zagraniczne leczenie znajdującej się w więzieniu i cierpiącej na problemy z kręgosłupem Tymoszenko wskazano przedłużające się konsultacje prezydium Rady Najwyższej z Kwaśniewskim i Coksem.

Reklama

Po zakończeniu tych konsultacji wiceprzewodniczący parlamentu Rusłan Koszułynski oświadczył, że Kwaśniewski i Cox dali deputowanym czas na rozwiązanie sprawy b. premier do środy, 13 listopada.

- Misja Kwaśniewskiego i Coksa wyznaczyła nam granice czasowe dla podjęcia decyzji. Jest to najbliższy wtorek i środa - powiedział Koszułynski.

Były prezydent Polski i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Cox działają na rzecz uwolnienia Tymoszenko z ramienia PE. 14 listopada mają ogłosić swój raport, w którym podsumują przygotowania Ukrainy do zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Politycy w Brukseli, którzy uważają, że bez wypuszczenia Tymoszenko z więzienia umowa nie zostanie podpisana, twierdzą, że dokument misji Kwaśniewski-Cox będzie miał decydujące znaczenie dla decyzji w tej sprawie. Zdaniem UE skazaną na siedem lat więzienia Tymoszenko ukarano z przyczyn politycznych.

Przed spotkaniem w Radzie Najwyższej Kwaśniewski i Cox przeprowadzili także w czwartek rozmowy z prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Gazeta internetowa "Ukrainska Prawda" podała następnie, powołując się na własne źródła, że szef państwa polecił deputowanym rządzącej Partii Regionów, by poparli projekt rozwiązania sprawy Tymoszenko zaproponowany wcześniej przez niezależną deputowaną Andżelikę Łabuńską. Partia Regionów dotychczas nie zgadzała się na jego uchwalenie.

Wysłannicy PE uznali wcześniej, że projekt ten jest najlepszą podstawą do kompromisu rządzących i opozycji na rzecz podpisania umowy o stowarzyszeniu.

Zdaniem obserwatorów ukraińskiego życia politycznego władze w Kijowie pragną zawarcia umowy stowarzyszeniowej, która w dłuższej perspektywie pomogłaby im w modernizacji państwa i wdrożeniu standardów obowiązujących dziś w UE, w krótkiej zaś sprzyjałaby odbudowie zaufania wobec pogrążonej w kryzysie Ukrainy ze strony międzynarodowych instytucji finansowych.

W komentarzach wskazuje się jednak, że mimo dążenia do integracji europejskiej prezydent Janukowycz obawia się, iż wypuszczona na wolność i przebywająca za granicą Tymoszenko może zaszkodzić mu w planach reelekcji w wyborach prezydenckich w 2015 r.

Wiktor Bałoha, szef kancelarii byłego prezydenta Wiktora Juszczenki, a następnie minister ds. sytuacji nadzwyczajnych w ekipie prezydenta Janukowycza przekonywał w czwartek na Facebooku, że Ukraińcy nie powinni się martwić, iż umowa o stowarzyszeniu z UE nie zostanie podpisana.

- Decyzja dotycząca integracji europejskiej została podjęta i jest ona pozytywna. Wszystko to, co dzieje się dziś wokół tej kwestii, jest banalnym przeciąganiem liny i dążeniem różnych polityków do pochwalenia się tym, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej jest ich własną zasługą - ocenił Bałoha.

Dowiedz się więcej na temat: Julia Tymoszenko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje