Paul Ryan nazwał Rosję "globalnym zagrożeniem"

Szef amerykańskiej Izby Reprezentantów Paul Ryan nazwał Rosję globalnym zagrożeniem. Zapewnił, że nie dojdzie do masowych deportacji nielegalnych imigrantów. Uspokajał też, że ustawę Obamacare zastąpi wprowadzona jednocześnie nowa reforma opieki zdrowotnej.

Kongresmen z Wisconsin, który startował w republikańskich prawyborach na prezydenta, przedstawił swoją wizję polityki w czwartek w Waszyngtonie podczas nieformalnego spotkania zorganizowanego przez CNN. Jego wypowiedzi nie we wszystkim odzwierciedlały poglądy prezydenta elekta Donalda Trumpa.

Reklama

W nawiązaniu do napiętych relacji z Kremlem Ryan określił Rosję jako "globalne zagrożenie", a prezydenta Władimira Putina nazwał "groźnym człowiekiem", który zagraża interesom USA.

Republikanin zarzucał Rosji, że łamie prawa swoich sąsiadów oraz podejmuje próby delegitymizacji krajów demokratycznych. Jego zdaniem starała się też wpłynąć na wyniki amerykańskich wyborów prezydenckich w ubiegłym roku, które wygrał kandydat Republikanów Trump. "Myślę, że musimy zintensyfikować nasze działania wobec Rosji" - powiedział Ryan, opowiadając się za sankcjami wobec tego kraju.

Przewodniczący niższej izby Kongresu poinformował, że Republikanie w Kongresie pracują z zespołem Trumpa nad rozwiązaniem kwestii nielegalnych imigrantów. Obejmuje to także problem urodzonych w Ameryce dzieci i ich rodziców korzystających z wprowadzonych przez Obamę przepisów tzw. Deferred Action for Childhood Arrivals (DACA), które umożliwiają rodzicom pobyt w USA.

Według Ryana nielegalni imigranci skazani za przestępstwa kryminalne powinni zostać deportowani. Uspokajał on zarazem uczestniczącą w spotkaniu matkę nie mającą ważnych dokumentów, że nie ma potrzeby niepokoić się losy urodzonej w USA córki. "Widzę, że kochasz swoją córkę, jesteś miłą osobą, która ma wielką przyszłość przed sobą, a mam nadzieję, że twoja przyszłość jest tutaj" - dodał Ryan.

Republikanin podkreślił, że trzeba znaleźć sposób, aby takie problemy rozwiązywać z poszanowaniem prawa, które nie prowadziłoby jednak do rozbicia rodzin.

Ryan odrzucił ideę Trumpa, który zapowiadał w kampanii wyborczej wydalenie z USA 11 mln nielegalnych imigrantów. Przypomniał, że prezydent elekt zwrócił się do Kongresu o skoncentrowanie się na dwóch priorytetach: zapewnieniu bezpieczeństwa granic i wydaleniu tych imigrantów, którzy są niebezpiecznymi  recydywistami.

Twarde stanowisko zajął natomiast w sprawie miast zapewniających azyl nielegalnym imigrantom i z zasady sprzeciwiających się deportacji. "To naruszenie praworządności i nie będzie to tolerowane" - wskazał i ostrzegł, że takie miasta nie mogą liczyć na wsparcie z środków federalnych.

W trakcie dyskusji Ryan nawiązał do krytykowanej przez Republikanów Obamacare. Zgodził się z Trumpem, który powiedział na konferencji prasowej w środę, że uchylenie i zastąpienie Obamacare powinno nastąpić "zasadniczo jednocześnie".

Ryan nie zgodził się z tezą, że rząd ma obowiązek ubezpieczyć wszystkich, ale uznał jego rolę w zakresie opieki zdrowotnej. Opowiedział się m.in. za tym, aby do ubezpieczeń miały dostęp także osoby, które już wcześniej nabawiły się poważnych schorzeń lub cierpią na choroby wrodzone, bez względu na swój status majątkowy.

W opinii CNN przewodniczący Izby Reprezentantów stoi przed trudnym zadaniem. Musi utrzymać w kontrolowanym przez Republikanów Kongresie równowagę między frakcją kongresmenów lojalnych wobec populistycznej polityki Trumpa, a "jastrzębiami" fiskalnymi obawiającymi się związanych z tym wydatków. Demokraci, jak ocenia CNN, wydają się odmawiać Partii Republikańskiej nawet ograniczonego wsparcia dla wszelkich poważnych inicjatyw.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy