Policja wkroczyła do sztabu rosyjskiego opozycjonisty

Moskiewska policja przeprowadziła w czwartek rewizję w sztabie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego w Moskwie; z magazynu sztabu policjanci zabrali cały zapas biuletynów i ulotek, łącznie ponad 200 tysięcy egzemplarzy.

Siły specjalne OMON pojawiły się w sztabie w Moskwie w czwartek rano. W ciągu dnia nie można było skontaktować się z dyżurującym w sztabie wolontariuszem Aleksandrem Turowskim. Później przekazał on mediom, że został pobity przez policjantów, a także przesłuchany przez śledczego. Ma stanąć przed sądem za niepodporządkowanie się poleceniom policji.

Reklama

Jako powód rewizji policja podała spór między właścicielem pomieszczenia a najemcą. Według wyjaśnień współpracownika Nawalnego Leonida Wołkowa umowę sztab zawarł nie z właścicielem, lecz z wynajmującym, jako umowę podwynajmu.

Również w czwartek ze sztabu w Wołogdzie policja zabrała publikacje powołując się na doniesienie o przechowywanych materiałach ekstremistycznych. Dzień wcześniej, w środę, w mieście Orzeł w centralnej Rosji policja przeprowadziła rewizję, również powołując się na doniesienie dotyczące ekstremizmu. Funkcjonariusze zarekwirowali materiały agitacyjne.

Z kolei powodem do przeszukań w Nowosybirsku miało być zgłoszenie telefoniczne o podłożonej bombie. Również z tamtejszego sztabu Nawalnego policjanci zabrali kilka paczek biuletynów i ulotek.

Rewizję w Moskwie przeprowadzono w przeddzień wyjścia Nawalnego z aresztu po odbyciu 25-dniowej kary. W najbliższy weekend, 8 i 9 lipca, stronnicy Nawalnego planowali przeprowadzenie w miastach Rosji kampanii, podczas której miały być rozdawane materiały agitacyjne.

Od lutego br. Nawalny zorganizował 62 swoje sztaby na terenie całej Rosji, zwołując wolontariuszy i organizując zbiórki finansowe na tę działalność. W ostatnich miesiącach sztaby te stały się obiektem co najmniej dziesięciu ataków. W innych przypadkach były blokowane przez policję, która np. powoływała się na konieczność sprawdzenia, czy w pomieszczeniu nie podłożono bomby.

Nawalny w grudniu zeszłego roku ogłosił, że ma zamiar startować w wyborach prezydenckich i zaczął otwierać w kraju swoje sztaby. Polityk odwołuje się do zapisów rosyjskiej konstytucji i zapowiada, że będzie kwestionował w Sądzie Konstytucyjnym zakaz startu w wyborach. Odbędą się one w marcu przyszłego roku.

23 czerwca br. rosyjska Centralna Komisja Wyborcza oświadczyła, że Nawalny nie ma prawa do kandydowania z powodu ciążącego na nim wyroku sądowego, a otwieranie sztabów odbywa się poza ramami oficjalnej kampanii wyborczej.

Z Moskwy Anna Wróbel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy