Policjant zatrzymał samochód jadący pod prąd. Ryzykował życie

Wszystko rozegrało się we wtorkowy wieczór. Policja otrzymała zgłoszenie, że na autostradzie nr 1 w Karolinie Północnej zauważono samochód jadący pod prąd.

Oficer Andrew Schofield - 29 lat, pierwsze dziecko w drodze - wyruszył w drogę.. Gdy pojawił się na miejscu, włączył syrenę oraz światła policyjne. Kierowca auta pędzącego z naprzeciwka z prędkością 100 km/h nie zareagował. Policjant ustawił swoje auto pod lekkim kątem w stosunku do nadjeżdżającego samochodu i czekał...

Reklama

Zderzenie nie zrobiło na oficerze większego wrażenia. Wysiadł z auta i, nie zważając na swoje obrażenia, pognał, aby sprawdzić, co z kierowcą drugiego auta. - Powiedziałem jej, żeby się trzymała - powiedział potem oficer Schofield. Kierowcą auta była 67-letnia kobieta.

Według wstępnych ustaleń, kobieta cierpi na cukrzycę i miała zapaść; w zderzeniu nie odniosła obrażeń zagrażających życiu.

Dzięki bohaterskiej postawie groźny incydent zakończył się szczęśliwie. On sam nie uważa się jednak za bohatera. - Wykonywałem tylko swoje obowiązki. Po to właśnie jesteśmy - podkreślił.

CNN Newsource/x-news
Dowiedz się więcej na temat: policja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje