Polska ma słabą reprezentację w Komisji Europejskiej

Choć w Komisji Europejskiej pracuje już 994 polskich urzędników, to Polska tylko w 76 proc. wypełniła przyznaną jej w 2004 roku pulę stanowisk.

Jest to najgorszy wynik spośród wszystkich państw wstępujących do UE przed czterema laty. Aż połowa z zatrudnionych Polaków pracuje na najniższych w unijnej hierarchii stanowiskach asystenckich.

Reklama

Z zestawień wynika, że do 1 kwietnia w KE zatrudnionych było 994 Polaków, a dodając do tego tych, którzy właśnie dostali oferty pracy - 1020. To stanowi 76,06 proc. z 1341 miejsc przyznanych Polsce indykatywnie, jako cel do osiągnięcia do 2010 roku.

Poza Polską kiepsko wypadają jeszcze Czechy, które w 82 proc. wypełniły swą narodową pulę oraz Cypr - 86 proc. Pozostałe nowe kraje, które wraz z Polską weszły do UE w 2004 roku, wypełniły już pule albo nawet je przekroczyły: Estonia - 149,5 proc., Słowenia - 136,5 proc., Litwa - 112 proc., Węgry - 111,4 proc., Słowacja - 101,7 proc.

Niepokojące jest, że liczby dotyczące zatrudnienia Polaków na średnich i wyższych stanowiska kierowniczych nie zmieniły się od ubiegłego roku, czyli nie ma tendencji wzrostowej, jak w przypadku innych nowych krajów UE.

Trudno oczekiwać, by ta sytuacja diametralnie poprawiła się w najbliższej przyszłości. Jak zauważa KE w przesłanym komentarzu, Polacy i Czesi są proporcjonalnie słabiej reprezentowani na tzw. listach rezerwowych, czyli listach osób, które pomyślnie przeszły konkursy do KE i czekają na konkretne oferty.

Ta słabsza obecność na listach rezerwowych - tłumaczy KE - wynika "z proporcjonalnie mniejszej liczby uczestników konkursów z tych krajów oraz słabszych rezultatów podczas konkursu". "Możemy to odnotować, ale nie mamy na to wyjaśnienia" - dodaje KE.

W przypadku Polski połowę zatrudnionych w KE stanowią asystenci, a połowę tzw. administratorzy. W przypadku innych nowych krajów, stosunek asystentów do administratorów wynosi na ogół jeden do trzech, maksimum jeden do dwóch.

Wśród polskich administratorów jedynie dwóch zajmuje najwyższe rangą stanowiska A15/16: Jerzy Plewa, który jest wicedyrektorem generalnym w Dyrekcji ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz Jan Truszczyński - wicedyrektor generalny w Dyrekcji Generalnej ds. Rozszerzenia. To mało, zważywszy, że w całej KE obsadzonych jest w sumie prawie 300 stanowisk A15/16.

Z drugiej strony KE planowała, że do 2010 roku każde z 10 nowych państw unijnych zatrudni tylko jedną osobę na stanowisko A15/A16.

Jeżeli chodzi o nieco niższe rangą stanowiska typu A14 - zwykłych dyrektorów i głównych doradców - to z 16 przyznanych Polsce stanowisk udało się dotąd obsadzić siedem. W grupie średniego personelu kierowniczego kategorii A9-A12 (kierownicy działów), Polsce przypadają do 2010 roku 74 miejsca, z czego obsadzonych jest na razie 24.

Tymczasem np. Węgry z planowanych dla nich 27 takich stanowisk obsadziły już 27, Litwa - 10 (z przyznanych 13), a Łotwa - 12 (przekroczyła przyznaną jej pulę - 9).

By zwiększyć obecność Polaków i Czechów, a także Słowaków na szczeblu średniego kierownictwa, KE ogłosiła pod koniec 2007 roku specjalny konkurs tylko dla obywateli tych krajów.

Ponadto 27 marca KE ogłosiła nabór na sześć stanowisk dyrektorskich z przeznaczeniem dla obywateli nowych 12 państw członkowskich. Chętni muszą zgłosić się do 24 kwietnia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Komisja Europejska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy