Potężna burza śnieżna sparaliżowała Chicago

Chicago zmaga się ze skutkami potężnej śnieżycy. Ponad półmetrowe opady i silny wiatr w porywach osiągający 100 km/h sparaliżowały ruch na drogach. Linie lotnicze odwołały wszystkie loty. Na dwa dni zamknięto szkoły.

Podczas najbardziej intensywnych opadów prawie tysiąc samochodów utknęło na drodze szybkiego ruchu Lake Shore Drive położonej nad jeziorem Michigan. Podmuchy silnego wiatru sprawiły, że na drodze tworzyły się prawie dwumetrowe zaspy.

Reklama

Do niektórych osób uwięzionych w pojazdach pomoc nadeszła dopiero po 12 godzinach, w środę nad ranem. Wielu kierowców zdecydowało się jednak porzucić samochody. W kolumnie zablokowanych pojazdów znajdowało się kilka wypełnionych pasażerami autobusów miejskich. W środę droga była ciągle zamknięta. Miejskie służby usuwały z niej porzucone samochody i zwały śniegu.

Ruch na głównych odcinkach dróg w Chicago został przywrócony dopiero w środę wieczorem po tym jak przestało padać.

Miejskie i powiatowe urzędy w Chicago pozostawały w środę zamknięte. Wielu pracowników prywatnych firm także miało wolne. Podobna sytuacja może mieć miejsce w czwartek, bo ciągle prawdziwym problemem jest wyjazd z bocznych ulic i parkingów. Wielu kierowcy nie może dostać się do pokrytych zwałami śniegu samochodów.

Po raz pierwszy od stycznia 1999 r. zamknięto wszystkie szkoły i odwołano zajęcia na uczelniach. Państwowe placówki będą zamknięte także w czwartek.

Wichura towarzysząca śnieżycy spowodowała awarię linii energetycznych. W najgorszym momencie prądu nie miało prawie 170 tys. mieszkańców Chicago.

Atak zimy sparaliżował ruch lotniczy na obu chicagowskich lotniskach. Tylko w środę na O'Hare odwołano 2200 lotów, a na Midway - 400. Oba porty lotnicze pozostają otwarte, jednak najwięksi przewoźnicy odwołali wszystkie połączenia z i do Chicago do czwartku rano. Na lotnisku O'Hare noc spędziło około 200 pasażerów.

Amerykańskie Narodowe Centrum Meteorologiczne potwierdziło w środę, że na lotnisku O'Hare, gdzie znajduje się punkt pomiarowy, spadło ponad 51 cm białego puchu. Był to trzeci w kolejności rekordowy opad w Chicago. Tuż za śnieżycą ze stycznia 1999 roku. Najgorsza burza śnieżna miała miejsce w styczniu 1967 roku, kiedy w Chicago spadło ponad 58 cm śniegu. W ciągu ostatnich 124 lat, czyli od chwili, kiedy zaczęto prowadzić stałe obserwacje i zapisy meteorologiczne, w tym mieście zanotowano 41 śnieżyc, podczas których kumulacja opadów przekroczyła 25 cm.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Chicago | zima | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje