Premier May zakończyła rekonstrukcję rządu

Brytyjska premier Theresa May przeprowadziła w niedzielę rekonstrukcję rządu po czwartkowych wyborach parlamentarnych, w których Partia Konserwatywna straciła bezwzględną większość w Izbie Gmin. Premier oceniła, że krajowi potrzebna jest stabilność.

W rozmowie z telewizją Sky News po serii spotkań z ministrami, premier May podkreśliła: "w tym ważnym dla naszego kraju okresie potrzebna jest zapewniona przez rząd stabilność".

Reklama

"Zbudowałam gabinet odzwierciedlający bogactwo talentu i doświadczenia w ramach Partii Konserwatywnej, który weźmie się za wykonywanie zadań rządu: przeprowadzenie udanych negocjacji ws. Brexitu, (...) a także zadbanie o to, że zajmiemy się niektórymi kwestiami społecznymi, które zauważamy w naszym kraju" - powiedziała, wyliczając m.in. troskę o zdrowie psychiczne, właściwe wykształcenie techniczne wśród młodych ludzi i rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego.

Pytana o to, jak się czuje po utracie bezwzględnej większości w Izbie Gmin, co sprawia, że Partia Konserwatywna będzie zmuszona do współpracy z kontrowersyjną Demokratyczną Partią Unionistów, May odparła: "mam poczucie, że istnieje praca do wykonania i opinia publiczna chce, żebyśmy wzięli się do roboty".

Wśród najważniejszych nominacji podczas niedzielnego przeglądu kadr jest m.in. przesunięcie dotychczasowego ministra ds. pracy i emerytur Damiana Greena na stanowisko ministra odpowiedzialnego za Kancelarię Premiera (Cabinet Office) i pierwszego sekretarza stanu.

61-letni Green, który jest jednym z najbliższych politycznych sojuszników May, zajmie tym samym stanowisko odpowiadające rangą wicepremierowi, chociaż nie otrzymał formalnie tego tytułu. W ubiegłorocznym referendum polityk opowiedział się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej i plasuje się na liberalnym skrzydle Partii Konserwatywnej.

Do rządu po rocznej przerwie powrócił także jeden z najbardziej wpływowych eurosceptycznych polityków Partii Konserwatywnej Michael Gove, który w lipcu ub. roku był rywalem May w walce o stanowisko premiera po wywołanej przegranym referendum ws. Brexitu rezygnacji ówczesnego szefa rządu Davida Camerona.

Gove został zwolniony przez May podczas pierwszego przeglądu rządu po objęciu przez nią stanowiska. Jednym z powodów jego zwolnienia była nielojalność wobec innego z kandydatów na stanowisko premiera, Borisa Johnsona, który w rządzie May został ministrem spraw zagranicznych.

W niedzielę Gove objął resort środowiska, zastępując na stanowisku inną z byłych rywalek o przywództwo w ugrupowaniu, Andreę Leadsom, która została nominowana na przewodniczącą Izby Gmin. To stanowisko ministerialne z odpowiedzialnością za koordynowanie realizacji polityki rządu w parlamencie, niezwiązane ze spikerem Izby Gmin, który jest odpowiednikiem polskiego marszałka Sejmu.

Do zmiany doszło również na stanowisku ministra sprawiedliwości. Dotychczasowa minister Liz Truss została naczelnym sekretarzem skarbu w ministerstwie finansów, a zastąpił ją David Lidington, który ostatnio był przewodniczącym Izby Gmin, a wcześniej ministrem ds. europejskich.

Jeszcze w piątek zapowiedziano, że pięciu najważniejszych ministrów - spraw wewnętrznych Amber Rudd, spraw zagranicznych Boris Johnson, finansów Philip Hammond, obrony Michael Fallon i ds. wyjścia z Unii Europejskiej David Davis - pozostanie na swoich stanowiskach bez zmian.

W niedzielę potwierdzono, że stanowiska zachowała większość dotychczasowych ministrów, m.in. minister zdrowia Jeremy Hunt, minister rozwoju międzynarodowego Priti Patel, minister ds. biznesu, energii i strategii przemysłowej Greg Hands, minister edukacji Justine Greening i minister handlu międzynarodowego Liam Fox.

Jak poinformowały służby prasowe Downing Street, w poniedziałek May poprowadzi pierwsze obrady rządu w nowym składzie, a we wtorek pojedzie do Francji, gdzie weźmie udział w rozmowach z prezydentem Emmanuelem Macronem, a także obejrzy mecz piłkarski Francja-Anglia na paryskim stadionie Stade de France.

Jeszcze przed wyjazdem do Francji szefowa rządu weźmie udział w posiedzeniu wpływowego komitetu 1922, w którego skład wchodzą szeregowi posłowie Partii Konserwatywnej, na którym będzie próbowała odzyskać nadwerężone słabym wynikiem wyborczym zaufanie deputowanych i niezbędne poparcie dla swojego rządu. Według dziennika "The Times" słaby występ May przed klubem może zakończyć się zmuszeniem jej do ustąpienia ze stanowiska.

Z niedzielnych sondaży Survation dla "Mail on Sunday" i YouGov dla "Sunday Times" wynika, że większość Brytyjczyków uważa, że May powinna ustąpić ze stanowiska po słabym wyniku torysów w wyborach (48 proc. wobec 38 proc. przeciwnego zdania).

Rządzący Wielką Brytanią od 2010 roku torysi uzyskali 318 mandatów (o 13 mniej niż w poprzednich wyborach w 2015 roku), a opozycyjna Partia Pracy - 262 (o 30 więcej). Tym samym żadne z największych ugrupowań nie uzyskało bezwzględnej większości (326), która pozwoliłaby na samodzielne rządy. Partia Konserwatywna podjęła starania o uzyskanie wsparcia ze strony wzbudzającej kontrowersje północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów, która dysponuje 10 posłami.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje