Prezydent Łukaszenka za budową drugiej elektrowni atomowej

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka wyraził we wtorek opinię, że jeśli kraj miałby odpowiednie środki finansowe, należałoby wybudować drugą elektrownię atomową. Ubolewał, że nie ma ani pieniędzy, ani chętnego kredytodawcy dla tego przedsięwzięcia.

Na spotkaniu ze studentami i kadrą naukową Państwowego Uniwersytetu Rolniczo-Technicznego (BGATU) Łukaszenka stwierdził, że "nasza elektrownia atomowa i rosyjska elektrownia atomowa w Kaliningradzie stoją w gardle zarówno Unii Europejskiej, jak i państwom nadbałtyckim".

Reklama

- Mają opóźnienia, nie udaje im się zbudować swojej elektrowni atomowej, nie są dla nas już konkurencją i dojdzie do tego, że będą kupować nasz i rosyjski prąd - dodał białoruski prezydent.

W jego ocenie "rozgrywa się konkurencyjna walka i nasza piąta kolumna jest nastawiana do boju przeciwko budowie rodzimej elektrowni atomowej".

Podkreślił, że dzięki uruchomieniu elektrowni atomowej Białoruś może zaoszczędzić ok. 5 mld m sześciennych gazu ziemnego.

Pierwsza elektrownia atomowa na Białorusi będzie budowana w Ostrowcu, ok. 250 km na północny wschód od Grodna przy granicy z Litwą. W ubiegłym roku rozpoczęto prace przygotowawcze, ale położenie fundamentów dopiero nastąpi.

Budowa w 90 proc. jest pokrywana z kredytu otrzymanego od Rosji, a w pozostałej części ze środków Białorusi.

Elektrownia będzie się składała z dwóch bloków energetycznych o łącznej mocy do 2400 megawatów. Jej pierwszy blok ma zostać uruchomiony w 2018 roku, a drugi w 2020 r.

Litwa ma zastrzeżenia co do budowy elektrowni atomowej na Białorusi. Przede wszystkim chodzi o uzasadnienie wyboru miejsca pod budowę oraz możliwy wpływ radiacyjny na ludność Litwy. 

Dowiedz się więcej na temat: Alaksandr Łukaszenka | Białoruś | elektrownie atomowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje