Prokurator: Blokowano śledztwo w sprawie afery korupcyjnej

Turecki prokurator poinformował w czwartek media, że śledztwo w sprawie afery korupcyjnej w tym kraju było blokowane przez policję, a jemu uniemożliwiano wykonywanie obowiązków. Według jego przełożonego prokurator dopuścił się uchybień w śledztwie.

"Wszyscy moi koledzy, a także opinia publiczna powinni wiedzieć, że jako prokuratorowi uniemożliwiono mi prowadzenie śledztwa" - oświadczył w komunikacie Muammer Akkas, obwiniając o to policję. Dodał, że władza sądownicza była poddawana "otwartej presji".

Reklama

Według środowych informacji wielu tureckich mediów prokurator zlecił zatrzymanie ok. 30 kolejnych osób w ramach śledztwa w sprawie korupcji, które nadwerężyło islamsko-konserwatywny rząd premiera Recepa Tayyipa Erdogana.

Jak podkreślił Akkas, "mimo spotkania z przedstawicielami policji w Stambule decyzja sądu i nakazy aresztowań nie zostały zrealizowane". - Podejrzanym umożliwiano podjęcie środków zapobiegawczych, ucieczkę i manipulowanie dowodami  - oświadczył.

Rząd i policja nie ustosunkowały się do tych oskarżeń. Natomiast zwierzchnik Akkasa, szef stambulskiej prokuratury Turhan Colakkadi poinformował, że został on odsunięty od sprawy, ponieważ odpowiadał za przecieki medialne i nie raportował na czas przełożonym postępów w sprawie.

Do dymisji podało się trzech tureckich ministrów

W związku ze skandalem w środę do dymisji podało się trzech tureckich ministrów - spraw wewnętrznych, gospodarki i środowiska, których synowie byli objęci dochodzeniem.

Zakrojona na szeroką skalę operacja policyjna rozpoczęła się 17 grudnia. Formalnie postawiono zarzuty 24 osobom, w tym synom dwóch zdymisjonowanych właśnie ministrów oraz dyrektorowi państwowego banku Halk Bankasi (Halkbank).

Sam premier Erdogan uznał całą sprawę za spisek ze strony wpływowego ruchu religijnego, którego celem jest zdestabilizowanie rządu przed wyborami lokalnymi w marcu i prezydenckimi w czerwcu.

Wielu politologów uważa, że śledztwo to może być elementem walki politycznej między rządem a wpływowym duchownym tureckim, mieszkającym w USA Fetullahem Gulenem, którego ruch o nazwie Hizmet (Służba) popierał Partię Sprawiedliwości i Rozwoju premiera Erdogana od 2002 roku, ale ostatnio zerwał ten sojusz. Uważa się, że Hizmet ma istotne wpływy w policji, wywiadzie oraz sądownictwie.

Dowiedz się więcej na temat: Muammer Akkas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje